Reklama

Parmalat zmniejsza zaufanie do rynku

Afera w Parmalacie, największej spółce przemysłu spożywczego we Włoszech, i aresztowanie jej założyciela może odstraszyć fundusze inwestycyjne, ale również drobnych inwestorów od lokowania środków w papiery włoskich przedsiębiorstw - uważają finansiści. Wszyscy są zgodni, że włoskiemu rynkowi kapitałowemu potrzebne są reformy.

Publikacja: 30.12.2003 08:52

W sobotę Parmalat został uznany przez sąd upadłościowy w Parmie za niewypłacalny. Według agencji Bloomberga, na rachunkach spółki może brakować ok. 9 mld euro. Wniosek o ochronę przed wierzycielami firma złożyła w środę, po tym jak dzień wcześniej gabinet Silvio Berlusconiego wydał dekret ułatwiający restrukturyzację dużych przedsiębiorstw, zatrudniających ponad tysiąc osób. Na komisarza kierującego w imieniu rządu spożywczym gigantem powołano Enrico Bondiego, dwa tygodnie temu obranego na dyrektora generalnego spółki. Również w sobotę 65-letni założyciel i do niedawna szef Parmalatu Calisto Tanzi został zatrzymany. Jak podała agencja Bloomberga, zarzuca mu się sprzeniewierzenie co najmniej 800 mln euro.

Nie kupią akcji?

- Zarządzający funduszami będą teraz bardziej ostrożni, jeśli tylko nie będą rozumieć struktury włoskiej spółki. Mogą nie kupić akcji - powiedział Peter Breandle ze Swissca Portfolio Management z Zurychu. Malwersacje finansowe w Parmalacie możliwe były dzięki spółkom zależnym, nierzadko zarejestrowanym w rajach podatkowych. Afera Parmalatu wyszła na jaw, gdy okazało się, że rachunek na prawie 4 mld euro spółki zależnej z siedzibą na Kajmanach nie istnieje.

Corrado Berlenda, współzarządzający kwotą 500 mln euro w Euromobiliare, uważa, że za sprawą afery w Parmalacie prawdopodobnie pojawią się naciski na włoskie urzędy nadzoru rynku kapitałowego i rady nadzorcze spółek, które ostatnimi czasy nie robiły zbyt wiele, by chronić inwestorów. Chodzi m.in. o przypadek Cirio Finanziaria, firmy produkującej żywność w puszkach, która w ub.r. nie wywiązała się z wykupu wartych 1,4 mld USD obligacji. - Problem jest o wiele poważniejszy niż sprawa Parmalatu - stwierdził Berlenda w wypowiedzi dla agencji Bloomberga. - Jest to problem kontroli. Potrzebujemy ostrzejszej kontroli, która pozwoli uniknąć takich niedopuszczalnych afer - dodał.

Potrzebna ochrona

Reklama
Reklama

inwestorów

W ub. tygodniu premier Silvio Berlusconi powiedział, że Włochy planują umocnić system regulacji rynku i lepiej chronić interesy inwestorów. Razem z ministrem finansów Giulio Tremontim zaproponował stworzenie jednej instytucji nadzoru rynku finansowego, która przejęłaby kompetencje Consobu, regulującego giełdę, i Banku Włoch, nadzorującego sektor bankowy.

Inne konsekwencje afery, określanej mianem "europejskiego Enronu", zauważa Jacopo Ceccatelli z Banca MB z Mediolanu. - Przez następne sześć do dwunastu miesięcy średnim włoskim spółkom trudniej będzie uzyskać finansowanie - mówi Ceccatelli. - Consob, bank centralny i rząd będą musieli wykonać sporo pracy, by przywrócić zaufanie do rynku. Wtóruje mu Elio Lannutti, szef włoskiego stowarzyszenia konsumentów Adusbef. - Włoscy inwestorzy indywidualni tyle razy się ostatnio sparzyli, że jeśli nie nastąpią poważne zmiany, które pomogą chronić ich interesy, nie wrócą oni na rynek - stwierdza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama