Jak zwykle aktywność inwestorów w okresie okołoświątecznym jest marna i trudno się temu dziwić. Co roku układ grudniowych świąt sprzyja braniu dłuższych urlopów, a tym razem doszła jeszcze sprawa kończącego się zwolnienia podatkowego - z kumulacją "bezpodatkowych" zakupów mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach przed świętami; nie tylko na giełdzie zresztą, ale również w ofertach publicznych.
Już w Nowym Roku przekonamy się, czy opór na poziomie 1700 pkt zostanie sforsowany - zakładam, że zostanie, gdyż oczekiwania co do koniunktury w roku 2004 są pozytywne.
Warto zwrócić uwagę na trzy czynniki, które wpłyną na kształt koniunktury giełdowej w przyszłym roku: możliwe kłopoty płynnościowe budżetu, akcesja do UE oraz lekko przyspieszający wzrost gospodarczy. W pierwszej części roku nastąpi wielomiliardowy drenaż rynku finansowego związany z niedoborem budżetowym. Jednocześnie wiele wskazuje na to, iż nie uda się w pierwszym okresie członkostwa w UE uzyskać dodatniego salda transferów z Brukselą - a przecież przed referendum głoszono pogląd zupełnie odmienny... Spodziewam się dużej zmienności rynku, zwłaszcza w I kwartale roku - przejściowo pozytywny wpływ może mieć napływ kapitału portfelowego z krajów Unii. Rynkowe stopy procentowe powinny utrzymać się na co najmniej obecnym poziomie. W dalszej części roku może nastąpić powrót do fundamentów - o ile te "fundamenty" w międzyczasie się nie zepsują, bo takie scenariusze rychłego spowolnienia gospodarki też istnieją.
Końcówka roku pokazała, że największym hitem inwestycyjnym stają się oferty publiczne - taka sytuacja utrzyma się, dopóki na stół nie trafią naprawdę duże pakiety, choćby spółek prywatyzowanych przez Skarb Państwa.
Zwróć uwagę: