Reklama

Wyższe dochody, niższe rezerwy

W 2004 roku można oczekiwać poprawy wyników finansowych sektora bankowego. Doprowadzi do tego wzrost zapotrzebowania przedsiębiorstw i konsumentów na kredyty, dalsze redukcje kosztów oraz niższe rezerwy tworzone na złe długi. Nie należy natomiast spodziewać się fuzji banków w Polsce, chyba że doprowadzą do tego procesy konsolidacyjne prowadzone za granicą.

Publikacja: 31.12.2003 08:17

- Wyniki finansowe banków w 2004 roku będą lepsze niż w 2003 roku. Nie będzie jednak można mówić o jakiejś euforii. Powodem jest duża konkurencja na rynku, która negatywnie wpływa na opłaty i prowizje pobierane przez banki - uważa Marcin Materna, analityk z DM Millennium. To z kolei wynik małej koncentracji rynku. Jedynie trzy polskie banki - PKO BP, Pekao oraz BPH PBK - posiadają udział w rynku przekraczający 10%.

M. Materna wskazuje, że banki osiągną lepsze zyski dzięki wzrostowi przychodów. - Wchodzimy w 2004 rok z nadziejami, że właśnie ten rok przyniesie większą poprawę wyników. Do optymistycznych prognoz skłania coraz większe ożywienie w gospodarce przekładające się na wzrost akcji kredytowej ze strony przedsiębiorstw - uważa Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku. - Sądzę, że w 2004 roku tak jak obecnie nadal będziemy pozytywnie zaskakiwani dużym popytem na kredyty mieszkaniowe. Dynamicznie będzie zwiększać się również zadłużanie klientów na karty kredytowe - dodaje.

Oczekiwane zwolnienia

- W ostatnich miesiącach widać coraz więcej symptomów poprawy. Przykładem są wyniki osiągane przez banki w ciągu trzech kwartałów 2003 roku. Nadal jednak przychody sektora bankowego są obciążone niższymi dochodami odsetkowymi oraz z operacji finansowych - mówi Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego. Był to rezultat spadku cen obligacji na rynku. Banki częściowo rekompensowały sobie zmniejszenie przychodów z tego tytułu wzrostem wpływów z opłat i prowizji.

Według prezesa Sikory, mimo tych wysiłków większość banków jest poniżej zakładanych przez siebie wskaźników efektywności. Brak dynamiki wzrostu przychodów przekłada się z kolei na obniżenie kosztów działania. - Działania te będą kontynuowane także w przyszłym roku. Dalej będzie następował spadek liczby placówek oraz ograniczenie zatrudnienia - twierdzi S. Sikora. W ostatnich czterech latach zamknięto 2 tys. jednostek i zwolniono około 20 tys. osób. Zdaniem S. Sikory, tej tendencji będzie towarzyszyć zmiana struktury kosztów. Oszczędności wynikające z redukcji zatrudnienia są jednak mniejsze ze względu na inwestycje w nowoczesne technologie informatyczne.

Reklama
Reklama

Poprawa jakości kredytów

Prezes Banku Handlowego dodaje, że wyższy wzrost gospodarczy już teraz powoduje poprawę rentowności sektora przedsiębiorstw, co prowadzi do poprawy jakości portfela kredytowego. Można było to zauważyć już w III kwartale 2003 roku. - Tendencja ta prawdopodobnie utrzyma się w przyszłym roku. Po zmianach regulacji prawnych udział ten spadnie do około 12%, z 21% - dodaje szef Banku Handlowego. Zdaniem M. Materny sprzyjać temu będzie fakt, że większość banków w ostatnich miesiącach zakończyła proces tworzenia rezerw na złe kredyty i zaostrzyła procedury ich udzielania. To sprawia, że prawdopodobieństwo pogorszenia się jakości nowego portfela kredytowego jest znacznie mniejsze niż starych kredytów. Ma to duże znaczenie, ponieważ przez ostatnie dwa lata banki były obciążone problemem złych długów. Zmniejszenie ich udziału w portfelach przyczyni się do wzrostu akcji kredytowej.

Zdaniem A. Powierży, wciąż istnieje jednak ryzyko pogorszenia się jakości portfela kredytowego. Może to nastąpić po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Wówczas wiele polskich firm może nie wytrzymać konkurencji z Zachodu. To pogorszy ich sytuację finansową, co z kolei może przełożyć się na kłopoty z obsługą zadłużenia. W efekcie banki znowu będą musiały tworzyć rezerwy. - To, który scenariusz zostanie zrealizowany, będzie zależało od koniunktury w polskiej gospodarce - dodaje A. Powierża.Obrona marży

Zdaniem prezesa Sikory, banki w tym roku mogą się cieszyć z tego, że udało się obronić przed większym spadkiem marży odsetkowej pomimo wyraźnego spadku nominalnych stóp procentowych. Nadal są one na poziomie wyższym niż w krajach Unii Europejskiej.

Zdaniem M. Materny, marże utrzymają się na podobnym poziomie, jak w 2003 roku. Nieco inną opinię ma A. Powierża. Analityk sądzi, że w pierwszej połowie roku rentowność obligacji za sprawą stóp rynkowych będzie nadal wysoka i banki będą miały wysokie dochody odsetkowe. Jednak już druga połowa roku może być gorsza. Banki chcąc zwiększyć akcję kredytową, mogą zdecydować się bowiem na większe obniżki oprocentowania kredytów. To może doprowadzić do spadku marży.

Odpływ depozytów

Reklama
Reklama

Według Wojciecha Sobieraja, wiceprezesa BPH PBK, w przyszłym roku banki detaliczne staną w obliczu wyzwania, jakim jest nasilająca się tendencja odpływu tradycyjnych depozytów terminowych. Niskie stawki oprocentowania depozytów sprawiają, że klienci poszukują nowych, bardziej bezpiecznych możliwości oszczędzania. - Banki muszą więc przygotować dla nich odpowiednio atrakcyjną ofertę oszczędzania i lokowania środków w nowoczesne instrumenty finansowe - uważa.

Zwraca na to uwagę również S. Sikora. - Klienci banków coraz częściej zamiast tradycyjnych lokat wybierają jednostki funduszy inwestycyjnych. W ten sposób następuje utrata rynku na rzecz instytucji niebankowych. Średnioroczny wzrost depozytów wyniósł 1%, a aktywów funduszy - 53%. Sądzę, że ta tendencja utrzyma się także w 2004 roku - wyjaśnił.

Inwestorzy nie zrezygnują

z inwestycji

- Nie sądzę, aby w przyszłym roku doszło do dużych fuzji bankowych na polskim rynku. Inwestorzy strategiczni już obecni w Polsce nie będą chcieli się pozbywać aktywów w przededniu poprawy zysków, będących efektem ożywienia gospodarczego - uważa Marcin Materna. Dodatkowo wszystkie banki zapewniają o strategicznej pozycji w Polsce. Sądzę, że dopiero 2006 rok może przynieść połączenia. Do tego czasu inwestorzy będą mogli przekonać się, czy wyniki osiągane przez banki są na tyle dobre, żeby uzasadniało to dalszą obecność na naszym rynku. W przeciwnym razie podejmą próby łączenia polskich spółek albo zdecydują się na całkowite wyjście z Polski.

Również Wojciech Kostrzewa, prezes BRE, nie sądzi, aby w najbliższych dwóch latach doszło do procesów konsolidacji na polskim rynku. Wyjaśnia, że inwestorzy najpierw będą chcieli zobaczyć, jak radzą sobie ich spółki w rozszerzonej Unii Europejskiej. Jeśli nastąpią jakieś transakcje konsolidacyjne w polskim sektorze bankowym, to będą one konsekwencją fuzji za granicą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama