Reklama

Strażnicy państwowej kasy

"Balcerowicz musi odejść" oraz "Rada nie chce współpracować z rządem w zwalczaniu bezrobocia i budowaniu strategii wzrostu gospodarczego", to dwa hasła, które w ciągu ostatnich dwóch lat najlepiej oddają relacje między Radą Polityki Pieniężnej a populistyczną częścią parlamentu oraz między Radą a rządem. Po 1 stycznia 2004 roku sytuacja może, ale nie musi się zmienić.

Publikacja: 31.12.2003 08:42

We wrześniu 1998 roku Rada Polityki Pieniężnej uchwaliła średniookresową strategię monetarną. Zgodnie z nią, został wyznaczony bezpośredni cel inflacyjny. W ciągu pięciu lat, czyli do 2003 roku, inflacja miała spaść poniżej 4%. W chwili ukonstytuowania się RPP (luty 1998 r.) inflacja wynosiła ponad 14%, podstawowa stopa procentowa zaś 24%. Pod koniec kadencji Rady inflacja wynosi 1,3%, podstawowa stopa procentowa kształtuje się zaś na poziomie 5,25% Obecnie inflacja jest prawie pięciokrotnie mniejsza niż podstawowa stopa procentowa. Sześć lat temu, podstawowa stopa procentowa była o 60% wyższa niż inflacja. Rada redukowała stopy procentowe wolniej niż spadała inflacja. Członkowie Rady w czasie całej kadencji mieli problemy z trafnym określeniem tzw. celu inflacyjnego. W założeniach Rady był on zawsze wyższy niż w rzeczywistości.

Nie tylko stopy procentowe

W drugiej połowie 1999 r. i pierwszej 2000 roku poziom inflacji zdecydowanie wzrósł. Powodem było m.in. radykalne obcięcie stóp procentowych w grudniu 1998 roku. Po kilku miesiącach Rada musiała kilkakrotnie podnosić stopy procentowe. Wszystko wskazuje na to, że te wydarzenia były m.in. powodem dużej ostrożności, z jaką członkowie RPP podejmowali kolejne decyzje o obniżkach. Trzeba jednak pamiętać, że redukcja stóp procentowych nie jest jedynym instrumentem łagodzenia restrykcyjnej polityki monetarnej. Pozostaje jeszcze odkupywanie od banków obligacji inflacyjnych i zmniejszanie stopy rezerwy obowiązkowej. Ta ostatnia w Unii Europejskiej wynosi 2%, u nas w marcu 2003 roku było 4,5%, a w listopadzie obniżono ją o jeden punkt procentowy. Jest to depozyt, który znajduje się na nieoprocentowanym rachunku w NBP. Od przyszłego roku rachunek będzie oprocentowany według stawek rynkowych. Szacunkowe wyliczenia wskazują, że banki zarobią na tym od 3 mln do 12 mln zł (w zależności od wielkości banku). Nie będą to kwoty decydujące o kondycji finansowej banku.

Stabilizacja poziomu cen była więc głównym celem Rady. RPP ma możliwość wpływania i kontrolowania tylko jednego z trzech czynników wpływających na poziom inflacji, a mianowicie wielkości kredytów i ilości pieniądza na rynku. Instrumentem Rady jest prawo ustalania stóp procentowych. Ma ona niewielki wpływ na emisję pieniądza krajowego, pochodzącego z wymiany walut zarobionych na eksporcie oraz napływających do kraju dzięki inwestycjom zagranicznym. Rada nie miała i nie ma nadal żadnego wpływu na wielkość deficytu finansów publicznych. Główny cel, jaki został postawiony przed nią, został zrealizowany: inflacja została opanowana. RPP zdobyła miano gwaranta stabilności systemu pieniężnego, a przez to całego systemu bankowego. I nie była to tylko opinia zagranicznych inwestorów.

Decyzje RPP nie przekładały się bezpośrednio i szybko na obniżanie oprocentowania kredytów przez banki komercyjne, które często reagowały z opóźnieniem lub obniżały oprocentowanie w mniejszej skali. Politycy winą za to obarczali Radę. W jednym z dużych banków detalicznych oprocentowanie rachunku wynosi obecnie 0,5%, oprocentowanie zaś kredytu konsumpcyjnego z tego rachunku 14,5%. Przez kilka lat banki komercyjne nie były zainteresowane udzielaniem kredytów przedsiębiorstwom i podejmowaniem ryzyka, skoro państwo emitowało obligacje (niezbędne do sfinansowania deficytu finansów publicznych), które nie były obarczone ryzykiem, a i zysk był bardzo godziwy.

Reklama
Reklama

Winni wszyscy, tylko nie rząd

Koalicja, która w 2001 roku przejęła władzę, winą za złą sytuację gospodarczą obarczała poprzedni rząd. Słynny "Bilans Otwarcia", którego wiarygodność jest obecnie podważana, nie mógł pomóc w realizacji przedwyborczych haseł, a przede wszystkim niezbędnych, acz kosztownych reform. Kilka propagandowo nagłośnionych przedsięwzięć gospodarczych (np. abolicja podatkowa, umorzenie długów przedsiębiorstwom, winiety) nie przyniosło, bo nie mogło przynieść, spodziewanych rezultatów. Ambitne plany: "Pierwsza praca", "Przede wszystkim przedsiębiorczość", "Infrastruktura - klucz do rozwoju", nie wyszły poza fazę koncepcji. W rezultacie "program gospodarczy rządu się rozsypał". Program reformy finansów publicznych, zaproponowany przez Grzegorza Kołodko, po wielu konsultacjach i modyfikacjach, został sprowadzony do wzrostu fiskalizmu, czyli podwyżki podatków, którymi minister finansów zamierzał obdarować wszystkich. Trzeba było szukać winnych. Od wielu lat etatowym chłopcem do bicia był Leszek Balcerowicz - wcześniej jako minister finansów i sprawca "wszystkich nieszczęść polskiej gospodarki", obecnie prezes banku centralnego. Jednak od samego początku zarówno prezes NBP, jak i cała RPP podejmowali decyzje, które miały budzić zaufanie inwestorów, a nie polityków.

Nerwowa wiosna

Apogeum konfliktu między rządem a RPP przypada na pierwszą połowę 2002 roku. Najpierw ówczesny minister finansów Marek Belka wskazał na potrzebę deprecjacji złotego, co rynki finansowe zinterpretowały jako chęć odebrania uprawnień Radzie, a przynajmniej ograniczenia jej niezawisłości. Minister finansów został wsparty przez prezydenta, który stwierdził, że NBP powinien podjąć działania na rzecz osłabienia złotego. Jednocześnie prezydent zadeklarował się jako zwolennik posługiwania się narzędziami ekonomicznymi, a nie naciskami politycznymi. Ponieważ członkowie Rady nie zareagowali (czyli nie obniżyli znacząco stóp procentowych), w Sejmie coraz głośniej mówiło się o potrzebie zmian w ustawie o NBP. Posłowie od słów przeszli do czynów i pojawiły się pomysły ograniczające niezależność banku centralnego i RPP. Aby zmusić RPP do radykalnego obniżenia stóp procentowych, rządząca koalicji zagroziła przeforsowaniem zmian w zasadach działania Rady, m.in. poprzez nałożenie na nią obowiązku dbania o wzrost gospodarczy i konsultowania z rządem polityki monetarnej. Posłowie PSL i UP oraz Samoobrony zaproponowali poszerzenie listy celów działalności i zwiększenie (o sześć osób) składu Rady o ludzi "rozumiejących potrzeby gospodarki i mocno stąpających po ziemi". Ponieważ niezależność banku centralnego jest podstawową zasadą europejskiego ładu gospodarczego, poselskie projekty zostały odrzucone przez Komisję Europejską, jako niezgodne z unijnym prawem. Nie zniechęciło to jednak pomysłodawców i dalej głosili potrzebę "ukarania Rady" za brak współpracy z rządem.

Eskalacja konfliktu

Objęcie urzędu ministra finansów przez Grzegorza Kołodkę jeszcze bardziej wzmogło konflikt między władzą monetarną a fiskalną. Kołodko zażądał od Rady rozluźnienia zasad polityki pieniężnej. W maju 20002 roku ministra finansów wsparł premier, który zarzucił RPP nie tylko brak woli uczestnictwa w uzdrawianiu gospodarki, ale nawet przyczynianie się do pogarszania się jej stanu. W lipcu 2002 r. minister finansów domagał się od Rady zdecydowanego, bo kilkupunktowego obniżenia stóp procentowych oraz zarzucał członkom rady prowadzenie błędnej polityki. Jednocześnie trwała swoistego rodzaju licytacja pomysłów, w jaki sposób ograniczyć niezależność RPP. W skrajnych przypadkach pojawiały się nawet postulaty zlikwidowania tej instytucji.

Reklama
Reklama

Pomysłów na to, co powinna, a czego nie robi RPP było bez liku. Jednym z nich był postulat wprowadzenia do gospodarki pieniędzy z tzw. rezerwy rewaluacyjnej. Pomysł dobry, tylko, niestety, sprzeczny z naszą, ale także unijną konstytucją, które zabraniają finansowania wydatków państwa poprzez drukowanie "pustych" pieniędzy. Rozwiązanie - lub nawet ograniczenie wielkości rezerwy rewaluacyjnej - stwarzałoby znaczne zagrożenia. Rada może jednak zdecydować się na pożyczenie rządowi pieniędzy z rezerwy na konkretne cele. Zarówno Marek Belka, jak i Witold Orłowski zasugerowali, że rezerwa mogłaby być przeznaczona na spłatę zagranicznego zadłużenia. Ich zdaniem, musiałoby to zostać powiązane z reformą finansów publicznych.

Co dalej?

Czy w połowie lutego przyszłego roku, kiedy odbędzie się pierwsze posiedzenie Rady w całkowicie nowym składzie, należy oczekiwać radykalniejszych cięć stóp procentowych? Większość kandydatów do Rady deklaruje, że dostrzega możliwość ich redukcji. Jednak deklaracje osób znajdujących się na zewnątrz budynku przy ulicy Świętokrzyskiej mogą różnić się od decyzji podejmowanych przez te same osoby, gdy przekroczą bramy banku centralnego. W pełni trzeba zgodzić się z opinią Krzysztofa Rybińskiego, głównego ekonomisty BPH PBK, który stwierdził, że "każdy, kto pozna raporty makroekonomiczne i zda sobie sprawę z ciążącej na nim odpowiedzialności, nie będzie forsować obniżek stóp procentowych". Jeżeli sprawdzą się prognozy, w myśl których w IV kwartale 2003 roku wzrost wyniesie 4%, to naciski na redukcję stóp procentowych nie będą prawdopodobnie tak zdecydowane, jak to było jeszcze kilka miesięcy temu. Ponadto w przyszłym roku powinny być odczuwalne skutki tegorocznych obniżek stóp procentowych. Czy nowi członkowie Rady staną przed tym samym dylematem, jak ich poprzednicy: ważniejsze jest zaufanie polityków czy inwestorów?

KOMPETENCJE

RADY POLITYKI PIENIĘŻNEJ

1. Ustalanie założeń polityki pieniężnej państwa

Reklama
Reklama

2. Ustalanie wysokości stóp procentowych NBP

3. Ustalanie stopy rezerw obowiązkowych

4. Składanie Sejmowi sprawozdań z realizacji polityki pieniężnej

5. Określanie granicy zobowiązań wynikających z zaciągania przez NBP kredytów w zagranicznych instytucjach finansowych

6. Zatwierdzanie planów finansowych NBP

Reklama
Reklama

7. Przyjmowanie sprawozdań NBP

8. Ustalanie zasad operacji otwartego rynku

RADA POLITYKI PIENIĘŻNEJ

8 stycznia 1998 r.: Jerzy Pruski - wybrany przez Sejm; Janusz Krzyżewski - wybrany przez Sejm (od sierpnia 2003 r. Jan Czekaj)

22 stycznia 1998 r.: Bogusław Grabowski - wybrany przez Senat; Cezary Józefiak - wybrany przez Senat; Wojciech Łączkowski - wybrany przez Senat

Reklama
Reklama

6 lutego 1998 r.: Marek Dąbrowski - wybrany przez Sejm

17 lutego 1998 r.: Grzegorz Wójtowicz - powołany przez prezydenta; Dariusz Rosati - powołany przez prezydenta; Wiesława Ziółkowska - powołana przez prezydenta

Styczeń 2001 r.: Hannna Gronkiewicz-Waltz ustępuje ze stanowiska prezesa NBP i przewodniczącej Rady Polityki Pieniężnej. Zastępuje ją Leszek Balcerowicz

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama