Przebieg wczorajszej sesji był zgodny z panującym ostatnio świąteczno-sylwestrowym schematem. Zmiany kursu indeksu były niewielkie, a obroty znacznie odbiegały od średniej sprzed świąt. Takie zachowanie mogło rozczarować, w szczególności po silnych zwyżkach w USA. Najwyraźniej rodzima giełda obecnie rządzi się swoimi prawami. Powrotu do "normalności" należy oczekiwać po 1 stycznia. Pomimo niższej płynności negatywnie na tle rynku zachowywały się walory Prokomu i Softbanku, które stojąc w opozycji do większości banków skutecznie powstrzymywały wzrost indeksu. Ostatecznie po nudnej sesji WIG20 zakończył dzień bez większych zmian.
Obraz techniczny rynku również nie uległ poważniejszym zmianom. Wykres indeksu od kilku sesji konsoliduje się w okolicy 1570 pkt, nie dając tym samym żadnych wyraźnych sygnałów. Upływ czasu sprawił, iż nieco podniosło się wsparcie wyznaczone przez krótkoterminową linię trendu wzrostowego, która aktualnie przebiega na poziomie około 1560 pkt. Przełamanie tego wsparcia mogłoby wywołać zniżkę kursu nawet w okolice 1400 pkt. Z drugiej strony najbliższy opór wyznacza górny zakres konsolidacji z przełomu października i listopada na wysokości około 1610 pkt. Wyjście indeksu ponad ten poziom należałoby uznać za silny sygnał kupna, otwierający drogę do ponownego testu bariery 1700 pkt.
Wskaźniki techniczne w obecnej sytuacji nie przychodzą z pomocą. Wprawdzie większość z nich potwierdza panujący trend wzrostowy, niemniej jednak pojawiają się sygnały ostrzegające o słabnącej sile tendencji. Należy mieć nadzieję, iż taki stan rzeczy wynika z niższej płynności rynku i po zakończeniu przerwy świątecznej strona popytowa ponownie pokaże lwi pazur.
Wzrostu aktywności należy oczekiwać dopiero po Nowym Roku. Niepokojący jest jednak fakt zupełnego braku reakcji GPW na wyraźne zwyżki za oceanem. Tamtejsze indeksy zbliżają się do silnych oporów, których pokonanie "z biegu" wydaje się mało prawdopodobne. A trudno sobie wyobrazić efekt stycznia na rodzimej giełdzie przy korekcie na rynkach zachodnich.