Od 20 listopada wykres kontynuacyjny kontraktów znajduje się w trendzie wzrostowym. Na razie nie ma sygnałów, które w jednoznaczny sposób zapowiadałyby odwrócenie tego trendu. Pojawiają się jednak poszlaki stawiające trwałość wzrostów pod znakiem zapytania. Pierwszym symptomem było pojawienie się długiej czarnej świecy na wysokim poziomie cenowym (lokalny szczyt z 15 grudnia). Późniejszy spadek został co prawda nadrobiony, ale ostatnie sesje sugerują, że ukształtowany w połowie miesiąca wierzchołek w dalszym ciągu "przeszkadza" we wzrostach. W poniedziałek doprowadziło to do powstania negatywnej formacji wisielca. Słabość rynku była widoczna także we wtorek, kiedy to po wysokim otwarciu nastąpił spadek, a na wykresie pojawiła się czarna świeca. Wyjście ponad szczyt z 15 grudnia, a następnie spadek oznacza, że rynek nie potrafi wykorzystać szansy na wzrost, jaką było przekroczenie oporu. Mamy zatem formację naruszenia oporu.

Jej pojawienie się świadczy o słabości rynku. Potwierdzeniem spadkowego scenariusza byłoby przełamanie wsparcia na poziomie ostatniego dołka i tym samym dopełnienie dwutygodniowej formacji podwójnego szczytu. Znacznie lepiej niż sam indeks wyglądają niektóre wskaźniki. RSI i MACD znajdują się w trendzie wzrostowym i przekroczyły poziom swoich szczytów z 15 grudnia. Znaczy to, że nie wykazują negatywnych dywergencji. Tymczasem właśnie negatywne dywergencje stanowiłyby najlepsze potwierdzenie naruszenia oporu. Ich brak jest więc argumentem za kontynuacją zwyżki. Na realizację wzrostowego scenariusza będzie wskazywać przełamanie linii oporu poprowadzonej przez szczyt z 15 grudnia oraz wtorkowe maksimum.