Dla obrazu Londynu charakterystycznymi elementami są od lat jedyne w swoim rodzaju budki telefoniczne i dwupiętrowe autobusy. Te ostatnie - tak zwane routemastery - wkrótce znikną jednak z ulic brytyjskiej stolicy. Zastąpią je pojazdy dużo bardziej nowoczesne, ale "bez duszy". Władze Londynu zapewniają jednak, że ze względów sentymentalnych niewielka część "piętrusów" pozostanie na służbie.

Londyńczyków czeka powolne pożegnanie ze starym typem dwupiętrowego autobusu - tzw. routemaster'em. Charakterystyczne pojazdy z konduktorem na pokładzie i tylnym wejściem bez drzwi stanowią jeden z najbardziej znanych na świecie symboli stolicy Wielkiej Brytanii. Są też powszechnie lubiane. Władze tłumaczą jednak, że wymiana jest konieczna.

O powodach tej smutnej decyzji mówi dyrektor londyńskiego transportu autobusowego Peter Hendy: - Po pierwsze, są one bardzo stare. Najmłodsze z nich mają niemal czterdzieści lat. Zaprojektowano je tuż po drugiej wojnie światowej, a przecież od tego czasu wiele się zmieniło. Jednocześnie, niemal cztery piąte naszych pasażerów ma bilety przed wejściem do autobusu - miesięczne, jednodniowe i tym podobne. Nie potrzeba już więc bileterów. Rośnie także liczba pasażerów, i dlatego potrzebujemy większych pojazdów.

Obecnie routemastery jeżdżą głównie w centrum miasta. Jest ich około 500. W czasach świetności liczba ta sięgała 7 tysięcy. Na szczęście dla osób przywiązanych do tradycji - burmistrz Londynu Ken Llivingstone zdecydował, że niewielka część pojazdów starego typu, ze względów sentymentalnych i marketingowych, pozostanie na służbie.

Już niedługo jednak będą one rzadkością, a krajobraz zdominują nowoczesne modele - przystosowane do przewożenia osób niepełnosprawnych oraz dzieci. Londyńczycy cenią sobie routemastery zwłaszcza za możliwość wskakiwania i wyskakiwania na czerwonym świetle, co spotyka się z cichym przyzwoleniem konduktorów. Ci ostatni także uchodzą za osoby o szczególnej charyzmie. Stare autobusy mają również opinię "przytulnych".