Bardzo się cieszę, że przyszło mi komentować stan rynku po tak pokaźnych wzrostach. Gdy kilka tygodni temu pisałem o formacji flagi na wykresie WIG20 i dużych szansach na wzrost w jej ramach, nie spotkałem nikogo, kto zgadzał się z moją oceną. Fakt jest taki, że w trzy dni indeks urósł prawie o 10%.

Uczciwie przyznam, że spodziewałem się zatrzymania zwyżki na poziomie 1687 pkt. Tak się stało w poniedziałek, z tym zastrzeżeniem, że była to jednocześnie cena zamknięcia. W związku z dobrą sesją w Nowym Jorku można było oczekiwać kontynuacji wzrostu we wtorek, jakkolwiek był on, według mnie, nieco "wymuszony", a konsekwencją tego było zamknięcie poniżej wspomnianego przeze mnie wcześniej oporu. Jest nim linia podażowa formacji flagi.

Bardzo ważne w tym kontekście jest pytanie o kierunek dalszego ruchu. Uważam, że potencjał krótkookresowego wzrostu został już w znacznej części wykorzystany, a i splot pozytywnych czynników mamy już nieco za sobą. Pewne było dla mnie to, że nasz parkiet nadrobi straty do giełd zachodnich (jak to robił już wiele razy) i prędzej czy później rozpocznie zwyżkę - teraz jednak nie bardzo już ma co nadrabiać. Znamienne jest to, że dzisiejszemu początkowemu wzrostowi towarzyszył mniejszy obrót, choć z drugiej strony, podaż również była bardzo wstrzemięźliwa, szczególnie po tak wyraźnej zwyżce cen.

Obawiam się niestety, że na kolejnych sesjach, mimo wszystko, możemy mieć do czynienia ze spadkiem cen, choć siła popytu wydaje się ogromna (faktem jest także, że na wielu walorach podaż się po prostu cofnęła). Teorii tej nie potwierdzają szybkie oscylatory, które nadążają za rosnącym indeksem, nie tworząc tym samym negatywnych dywergencji. Najbliższe wsparcie to średnia krocząca z 15 sesji i poziom "okrągłych" 1600 pkt. Dopóki indeks nie przełamie szczytu z pierwszej sesji września (1743 pkt), wstrzymałbym się z ocenami, że formacja flagi faktycznie się zrealizowała i WIG20 będzie nadal dynamicznie rósł. Przełamanie oporu dawałoby solidne (techniczne) podstawy do tego, by sądzić, że hossa potrwa co najmniej do końcówki kwietnia.