Dobrze się zaczyna. Amerykanom zdecydowanie poprawiły się humory. Odsetek tych, którzy uważają, że w 2004 r. akcje będą drożeć, sięgnął poziomów, które ostatnim razem były notowane pod koniec lat 90., w czasach amerykańskiego boomu giełdowego - informuje "BusinessWeek" z 29 grudnia. Zwyżki na giełdzie w tym roku oczekuje aż 54% badanych - podaje tygodnik w analizie corocznych statystycznych badań ankietowych BusinessWeek//Harris Poll.
Jeszcze większy optymizm wykazują Amerykanie, którzy już mają w swoich portfelach akcje. Aż 67% inwestorów spodziewa się wzrostu kursów papierów w rozpoczętym właśnie roku. Co więcej, z tych samych badań wynika także, że Amerykanie uważają, że - w perspektywie roku - akcje będą lokatą lepszą od nieruchomości. Mimo znacznego zagrożenia atakami terrorystycznymi w USA, 22% badanych tamtejszych inwestorów stwierdziło wręcz, że ta sprawa nie będzie miała żadnego wpływu na notowania akcji.
Na tym nie koniec dobrych wieści. Otóż, z badań BW/Harris Poll wynika także, że amerykańscy inwestorzy - w znacznej mierze - odzyskali, utraconą w latach 2001-2002, wiarę w możliwość pokonania rynku. Ci, którzy korzystają z funduszy inwestycyjnych, przeważnie zamierzają albo pozostać przy dotychczasowym poziomie własnych lokat tego typu, albo wręcz zwiększyć je w ciągu sześciu najbliższych miesięcy. Tylko koło 30% ankietowanych zamierza zmniejszyć swe zaangażowanie w funduszach.
Niech więc Amerykanie wierzą w dobry, zwyżkujący trend w tym roku. Na poprawie ich humorów będą mogli zyskać także inni, a wśród nich i nasi inwestorzy. Trzeba jednak zauważyć, że ten hurraoptymizm trochę kontrastuje np. z notowaniami złota, które osiągnęły właśnie rekordowy poziom - cena jest najwyższa od 15 lat. Nie wolno zapominać, że to właśnie złoto jest uważane za lokatę na niepewne czasy. W kontekście zagrożenia atakami terrorystycznymi nie wydaje się to problemem wydumanym. Warto pamiętać, że 11 września 2001 r., w reakcji na atak na USA, złoto natychmiast zdrożało o ponad 5%. Ewentualne dalsze zainteresowanie złotem świadczyłoby, że jest także wielu takich inwestorów, dla których prognozy dla długich pozycji na 2004 r. nie są tak klarownie pozytywne.
Pewnym, choć niewielkim, cieniem na opisanym sielankowym obrazku "byczych" nastrojów w USA kładzie się także informacja, że nadal dużą, nieco tylko niższą od 50%, popularnością cieszą się nieruchomości. Negatywem jest też przekonanie połowy inwestorów, że mali gracze nie mogą sobie radzić równie dobrze jak grube ryby. Niby to dość oczywiste, ale - podkreślone w publicznym raporcie - daje do myślenia... Nam pozostaje jednak trzymać kciuki za to, że to badanie nastrojów Amerykanów okaże się najbardziej wiarygodną prognozą na rozpoczęty dopiero rok 2004. Ich optymizm to nasza nadzieja.