Reklama

Fundusze puchną od gotówki

Hossa na światowych rynkach akcji zdaje się nie mieć końca. Indeksy wybiły się z konsolidacji zapoczątkowanej jeszcze w sierpniu 2003 roku. Wszystko za sprawą "paliwa" podgrzewającego spekulacyjny balon, który wcześniej czy później wybuchnie - nowych środków inwestorów detalicznych płynących do funduszy inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych.

Publikacja: 10.01.2004 09:03

Nowe pieniądze zaczynają już pracować. Według danych Investement Company Institute (ICI), w listopadzie do funduszy inwestycyjnych napłynęło 14,9 mld USD (saldo między wartością wpłacanej i wypłacanej gotówki). Kolejny miesiąc z rzędu bezkonkurencyjne były fundusze akcji, do których trafiło 72,7 mld USD (ich aktywa są warte już 3,5 bln USD). Odwrót od funduszy instrumentów dłużnych nie słabnie.

Stany Zjednoczone

Dostało się w czwartek administracji republikańskiej. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) po raz pierwszy zdecydowanie ostrzegł, że powiększający się deficyt budżetowy w Stanach Zjednoczonych zagraża także światowej gospodarce. Eksperci MFW stwierdzili, że nawet przy 100-proc. wykorzystaniu zdolności produkcyjnych (co możliwe jest raczej tylko teoretycznie) ożywienie gospodarcze doprowadzi do redukcji deficytu w wysokości 2 pkt proc. PKB. MFW uważa, że wysoki deficyt budżetowy na poziomie federalnym, połączony z cięciami podatkowymi (a więc zmniejszonymi wpływami do fiskusa) i zwiększonymi wydatkami zbrojeniowymi, wywołują presję na podwyżkę stóp procentowych, w tym głównej stopy oprocentowania funduszy federalnych. Taka mieszanka - ich zdaniem - obniży inwestycje prywatne i podważy długoterminowy wzrost produkcji. Pogłębiający się z kolei deficyt na rachunku bieżącym grozi wyprzedawaniem aktywów amerykańskich i dalszym osłabianiem dolara. W średnim terminie rynki akcji nie powinny się przejąć tą informacją i dalej uczestniczyć w spekulacji, odrywając wyceny coraz bardziej od wartości fundamentalnej.

Ostatnie sesje wpisują się w anomalię normalnego rozkładu stóp zwrotu. Styczeń rozpoczął się, a wówczas rynki akcji znajdują się w trendzie wzrostowym. Nie inaczej jest tym razem. Nasdaq Composite dąży do szczytu z maja 2001 roku w okolicach 2300 pkt, S&P 500 do wierzchołka z marca 2002 roku (1170 pkt). Sygnałów odwrócenia trendu brak.

Japonia/Europa

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia analizy technicznej, najbardziej w ostatnich tygodniach poprawiła się sytuacja na giełdach europejskich. DJ Stoxx 50, grupujący największe korporacje z państw uprzemysłowionych, przełamał 5 stycznia linię oporu wyznaczoną przez szczyty z listopada i grudnia 2002 roku. Przed dwoma miesiącami indeks pokonał długoterminową (czteroletnią) linię trendu spadkowego. Widać zatem, że rynek europejski złapał drugi oddech po "chudym" 2003 roku. Najbliższy opór to 2875 pkt (wierzchołek z sierpnia 2002 r.).

Pogorszyła się z kolei sytuacja jeszcze do niedawna prymusa na światowych rynkach akcji - Japonii. Poziom 11 tys. pkt na Nikkei 225 od początku listopada 2003 roku powstrzymuje popyt. Można przyjąć, że strefa oporu jest nieco szersza - 11-11,2 pkt. Górnym jej ograniczeniem jest lokalne maksimum z połowy października 2003 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama