Inwestorzy na giełdach nowojorskich rozpoczęli wczorajsze sesje od wyprzedaży akcji. Dotyczyło to przede wszystkim spółek z branży nowoczesnych technologii. Coraz częściej na rynku pojawiają się sceptyczne głosy, że ostatni wzrost cen akcji tych firm nie będzie miał uzasadnienia w wynikach finansowych za IV kwartał. Najbardziej taniały akcje koncernu Oracle (-3%). Zaważyła na tym informacja, że właściciel Larry Elisson oddał stanowisko prezesa spółki dyrektorowi finansowemu - Jeffowi Henleyowi. Uznano to w pewnym sensie za zapowiedź słabych wyników spółki w ostatnim kwartale. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones obniżył się o 0,58%, a wskaźnik Nasdaq Composite stracił 0,87%. Akcje staniałyby z pewnością szybciej, gdyby nie krzepiące wypowiedzi prezesa Rezerwy Federalnej Alana Greenspana. Powiedział on podczas przemówienia w Berlinie, że Stany Zjednoczone są w stanie sfinansować bliski rekordowego deficyt obrotów bieżących, bez większych konsekwencji dla światowego systemu finansowego.

W Europie zachowanie indeksów było zróżnicowane. Giełdy w większości zaczęły dzień od wyraźnego wzrostu, ale później tendencja została zahamowana, gdy nadeszły informacje o niższym otwarciu w USA. Londyński indeks FT-SE 100 stracił wczoraj 0,21%. W dół pociągnął go bank HSBC (-1,2%), któremu rekomendację z "powyżej rynku" do "tak jak rynek" obniżyli analitycy Lehman Brothers. Staniały też akcje sieci supermarketów Tesco, która zapowiedziała dużą emisję akcji. O 0,45% wzrósł we wtorek paryski CAC-40, a zawdzięczał to m.in. producentowi sprzętu telekomunikacyjnego - Alcatelowi, którego akcje zdrożały o 4%. To efekt korzystnych prognoz dla branży na 2004 r. Na giełdzie niemieckiej do końca ważyły się losy zamknięcia indeksu. Ostatecznie DAX zyskał zaledwie 0,01%. W górę poszły m.in. akcje biura podróży TUI (2,1%) i producenta samochodów BMW (+2,2%). Te drugie odrabiały straty z ubiegłego tygodnia. Liderem spadków był natomiast koncern informatyczny SAP (-4%). Spółka poinformowała, że w IV kwartale jej sprzedaż spadła o 3%.