W ostatnich dniach inwestorzy na światowych parkietach nie są w stanie doprowadzić do ukształtowania jednoznacznej tendencji. Indeksy poruszają się raz w górę raz w dół. Po poniedziałkowej zwyżce szerokiego rynku w USA wczoraj przyszedł czas na spadek. Trudno jednak wyciągać z niego bardziej zdecydowane wnioski. Grudzień przyniósł pewne przyspieszenie ruchu zwyżkowego, więc w tej sytuacji potrzeba większej przeceny, by pogorszyć obraz rynku. Tym bardziej że zanegowane zostały sygnały, na podstawie których jeszcze miesiąc temu można było zakładać zakończenie wzrostu. Doszło do wybicia z ponadczteromiesięcznego kanału rosnącego, przekroczona została prosta, którą można było traktować jako trzecią linię formacji wachlarza. W tej sytuacji trzeba przyjąć, że dopóki S&P 500 nie spadnie od ostatniego szczytu o więcej niż 5% (tyle od marca 2003 r. wynosiła najgłębsza korekta), istnieje szansa na dalszą zwyżkę.
Niepokojącym sygnałem jest reakcja inwestorów na opublikowane po czwartkowej sesji przez Alcoa, spółkę wchodzącą w skład indeksu DJIA, wyniki za IV kwartał. Rozczarowały one inwestorów i w efekcie kurs spadał trzecią sesję z rzędu. W sumie stracił prawie 8%. Natomiast Prudential obniżył rekomendację dla Alcoa, uznając, że wzrost cen surowców na świecie nie zrekompensuje spółce zwiększonych kosztów działania na zagranicznych rynkach, spowodowanych aprecjacją krajowych walut wobec dolara. Stwarza to zagrożenie dla realizacji prognozy zysków na ten rok. Podobny problem może dotyczyć większego grona firm. Zachowanie kursu Alcoa nie jest dobrym prognostykiem przed rozpoczynającym się sezonem publikacji kwartalnych wyników przez amerykańskie przedsiębiorstwa.
Nasdaq po raz kolejny dotarł do górnej granicy kanału rosnącego, obejmującego notowania od jesieni 2002 r. Po raz kolejny też odbił się od tej bariery. Wraz z dotarciem do szczytów z przełomu 2001 i 2002 r. korektę bessy można uznać za zakończoną. O tym, że takie wnioski są prawidłowe, będzie informować przełamanie 1990 pkt. Tutaj znajdują się szczyty z IV kw. 2003 r., nieco wyżej przebiega linia trendu, wyprowadzona z dołka z wiosny 2003 r.