Z pewnością nie jest jeszcze za późno na życzenia noworoczne. Korzystając więc z okazji publikacji mojego pierwszego tekstu w 2004 roku, chciałbym życzyć nam wszystkim, co następuje.
Choć zmniejszanie deficytu budżetowego ma szansę rozpocząć się dopiero od przyszłego roku, ministrowi finansów i ministrowi gospodarki już teraz życzyć można przede wszystkim skutecznego łatania dziury budżetowej. Tym bardziej że są to właściwie życzenia dla nas wszystkich, gdyż bez tego nie będzie szybszego wzrostu gospodarczego i zwyżek na giełdzie w dłuższym okresie. Zdając sobie jednak sprawę z niedoboru w kasie państwa, który jest nieunikniony w najbliższym czasie, ministrowi finansów życzyć wypada również jak najtańszego finansowania tego, czego nie uda się obniżką wydatków załatać. Jeśli tylko zostaną przedsięwzięte kroki (plan Hausnera) w celu ograniczania deficytu w przyszłości, z nastrojem inwestorów zagranicznych nie musi być wcale tak kiepsko. Warto zwrócić również uwagę na politykę informacyjną i komunikację z rynkami finansowymi - niech emisje spójne będą ze strategią zarządzaniem długiem, a wymiany walut na rynku przeprowadzane w przejrzysty sposób.
Życzenia przejrzystości działania kieruję do większości decydentów życia społeczno-gospodarczego, włączając w to bank centralny. Oby publikowane były średnioterminowe prognozy inflacyjne, a informacje po posiedzeniach nie ograniczały się do skrótu wiadomości ekonomicznych z poprzedniego miesiąca. Nowej Radzie Polityki Pieniężnej życzyć można jednak przede wszystkim stabilnego kursu walutowego oraz niskiej inflacji bez konieczności podwyżek stóp procentowych.
Wspomnianym instytucjom życzmy szybkiego wypracowa nia stanowiska w sprawie wejścia Polski do strefy euro, a niech dobrze prowadzona polityka makroekonomiczna sprawi, aby wspólna waluta zawitała u nas jak najszybciej (ponownie wprowadzenie planu Hausnera jest warunkiem koniecznym).
Przedsiębiorcy zapewne byliby szczęśliwi z obniżenia kosztów pracy, w szczególności tych pozapłacowych. Jeśli doszłoby do odbiurokratyzowania gospodarki oraz zmniejszenie liczby uciążliwych urzędników, to firmy zaczęłyby powstawać jak grzyby po deszczu, a i ich wyniki finansowe byłyby zapewne całkiem niezłe. Jeśli obciążenia pozapłacowe spadną, to będzie większa szansa na (trwałe, a nie tylko sezonowe) obniżenie bezrobocia. Jeśli dzięki odpowiedzialnej polityce monetarnej inflacja nie będzie przy tym zjadała części dochodów, to i konsumenci będą mogli w końcu odczuć postępujące ożywienie gospodarcze w swoich kieszeniach.