Piątkowa sesja nie należała do najciekawszych. Można ją podzielić na dwie fazy. Spadkowy początek, kiedy WIG20 oddał 30 pkt, schodząc do 1656 pkt oraz trwającą prawie pięć godzin konsolidację (1656-1667 pkt). W efekcie indeks dużych spółek zakończył dzień zniżką o 0,8%. Nie jest to jakiś oszałamiający wynik, ale w sytuacji gdy europejskie rynki rosły około 1%, wczorajszy spadek musi martwić posiadaczy akcji.

Byki jeszcze bardziej powinny się zmartwić oglądając wykresy. Piątkowa czarna świeca opisuje przewagę podaży. Istnieje więc poważne zagrożenie, że indeks wybije się dołem z dwutygodniowej konsolidacji w przedziale 1650-1700 pkt. Zagrożenie to dodatkowo potęguje naruszenie przez WIG20 dwumiesięcznej linii trendu wzrostowego oraz 13-dniowej średniej kroczącej. Niedźwiedziom pomagać też powinna obrona oporu na 1687 pkt (lokalny szczyt z 15 października ub.r.) oraz sygnał sprzedaży wygenerowany przez RSI. W tej sytuacji, tylko zdecydowany wzrost na początku przyszłego tygodnia (na odpowiednio dużym obrocie), może uchronić rynek przed spadkiem. Każde inne rozwiązanie musi zakończyć się przynajmniej testem 1550 pkt.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, jeżeli spojrzymy na indeks dużych spółek przez pryzmat wykresu tygodniowego. Ostatnie dwa tygodnie zakończyły się tak samo: spadającymi gwiazdami. Od września zeszłego roku powstały więc już cztery takie formacje na podobnym poziomie. To nie wróży najlepiej na przyszłość. Świadczy bowiem nie tylko o słabości popytu w tym rejonie, ale również o tym, iż inwestorzy średnioterminowi (a może nawet długoterminowi) nie wierzą w możliwość kontynuacji hossy i wykorzystują okolice 1700 pkt. do sprzedaży akcji. A bez tej wiary dalsze wzrosty nie są możliwe.

Przyszły tydzień powinien przynieść spadek WIG20 do 1550 pkt. Znajduje się tam 10-miesięczna linia trendu wzrostowego Tam też zapadnie decyzja co dalej. Przełamanie wspomnianej linii otworzy drogę do 1320 pkt (61,8-proc. zniesienie całej hossy). Natomiast jej obrona stwarzać będzie jeszcze cień nadziei na wzrosty w pierwszej połowie roku.