Podobno "Szpital na peryferiach", który na nowo podbił Czechy, w maju cieszył będzie oczy i uszy także polskiej widowni telewizyjnej. W dalszym ciągu historii prowincjonalnego czeskiego szpitala sprzed 27 lat grają ci sami aktorzy i bohaterowie. I tutaj mam postulat do mojej macierzystej firmy - TVP, by nadawała ten serial w takim czasie, aby mogli go oglądać także "wyżsi" wybrańcy narodu, zasiadający w jednej z izb przy ul. Wiejskiej w Warszawie.
A to po to, by usłyszeli i wzięli sobie do serca słowa dr. Sztrosmajera, który zwykł mawiać o siostrze Huńkovej: "gdyby głupota miała skrzydła, to Huńkova latałaby jak gołębica". Może się bowiem okazać, że za chwilę czescy Sztrosmajerowie z branży piwnej tak dokładnie będą się wyrażać o polskich senatorach, którzy dla wątpliwie skutecznego ratowania budżetu zarżną polski przemysł piwowarski. Zwiększyli oni bowiem maksymalną stawkę akcyzy z 4,80 zł (jak zaproponował Sejm) - do 6,86 zł od 1 hektolitra piwa za każdy stopień plato, czyli stopień zawartości ekstraktu. Co to znaczy? To znaczy, że polskie piwo, które jest już i tak dwukrotnie droższe niż w Czechach, będzie jeszcze droższe. Teraz akcyza na piwo w Polsce stanowi 20% średniej ceny tego trunku i jest kilkakrotnie wyższa niż nie tylko w Czechach, ale i w Niemczech czy na Słowacji.
To prawda, że o ostatecznej wysokości stawki akcyzowej będzie decydował minister finansów. Czy ktoś jednak widział cierpiącego na ciągłe niedobory w kasie fiskusa, który stosuje inną stawkę niż maksymalna?
Może i nie byłoby o co kruszyć kopii, gdyby nie jeden drobny fakt. Począwszy od czerwca tego roku polscy obywatele uzyskają prawo do przewożenia przez granice, bez konieczności płacenia akcyzy, do 110 litrów piwa jednorazowo - legalnie. Trudno sobie wyobrazić, aby Polacy mieszkający w tzw. pasie przygranicznym do 100 km od Czech czy Niemiec i Słowacji, nie zaopatrywali się w piwo u sąsiadów. Ba, a przedsiębiorczość Polaków?! Jestem gotów założyć się o każde pieniądze, że wprowadzenie restrykcyjnej stawki akcyzowej spowoduje zalanie polskiego rynku "legalnie przemycanym" złotym trunkiem. A jest o co walczyć. Już dziś przeciętny rodak wypija ponad 100 butelek piwa rocznie. Ciekawe, ile spośród tych butelek będzie pochodziło od sąsiadów? Np. jeszcze cztery lata temu co ósmy papieros pochodził z przemytu, dwa lata temu już co trzeci. Skarb Państwa stracił z tytułu niezapłaconego podatku VAT i akcyzy - bagatela - 3 mld zł.
A wódka? Jakie to proste! Okazało się, że wystarczy, zamiast podwyższyć, obniżyć podatek akcyzowy, aby ukrócić nielegalną wwózkę i by polskie gorzelnie na nowo zaczęły pracować na trzy zmiany, rodacy pić swojskie produkty, a Skarb Państwa zyskał dodatkowe pieniądze.