Na pytanie, czy Krzysztof Janik jest tą osobą, która ma poprowadzić SLD do kolejnego zwycięstwa, A. Celiński powiedział, że: - Krzysztof Janik jako szef klubu, organizując jakby na nowo pracę merytoryczną, polityczną w klubie, jest początkiem zmian. Uchylił się jednak od odpowiedzi, kto oprócz Janika powinien jeszcze odejść z rządu? - Ten, kto powie zbyt wiele i zbyt szybko, jest nieskuteczny w zmianach - stwierdził.
Zapowiedział także, że SLD odbuduje swoją pozycję.
- Odzyskamy przynajmniej część tego, co utraciliśmy, poprzez tam rozmaitych Mariuszy Łapińskich, poprzez rozmaite historie w mniejszych środowiskach politycznych, gdzie niektórzy ludzie nagle zaczęli sądzić, że im "jak psu zupa" należą się rozmaite gratyfikacje z tego powodu, że partia ich wyniosła na wysokie pozycje społeczne - stwierdził.
A. Celiński powiedział, że najbliższe wybory parlamentarne możliwe są za rok, najpewniej w czerwcu albo w maju. - Czyli kadencja skrócona, ale nie tak bardzo, jak by chciał Donald Tusk - zauważył.
Wiceprzewodniczący uchylał się od odpowiedzi o zakres zmian w SLD, również w odniesieniu do jego osoby. - Zmiany będą, ale jakich osób, w jakim wymiarze będą dotyczyć, dzisiaj powiedzieć nie mogę - stwierdził i dodał, że to bardziej sprawa "dni, niż tygodni".