Zaczęliśmy tradycyjnie - osuwaniem, przy zupełnej bierności strony popytowej. Kiedyś wystarczyła jedna, góra dwie sesje, na których nie było widać żadnego większego kapitału, a powolne osuwanie zamieniało się w oczyszczającą rynek mocną przecenę. W ostatnich kilkunastu dniach ten brak wolnej gotówki nieco sztucznie rekompensował bykom arbitraż, wyraźnie pomagający w utrzymaniu obecnych poziomów. Gdy i to (środa) nie wystarczało do kosmetycznych zabiegów, dodawano jeszcze zlecenia po 1-2 szt. na najważniejsze spółki.

Wczoraj już takiej potrzeby nie było. W momencie testowania środowego dołka, po raz pierwszy od dwóch tygodni pokazał się zdrowy popyt. Niemal zapomniane już duże transakcje kupna pozwoliły na obronę dołka, a różnica w "jakości" tego popytu była bardzo wyraźna. To już nie było tylko sztuczne poprawianie technicznego obrazu rynku (obrona dolnego ramienia trójkąta, diamentu na indeksie oraz utrzymywanie linii trendu), ale mocne zakupy i powiększanie portfeli funduszy.

I tak przeszliśmy ze skrajności w skrajność, czyli testowanie wsparć dodało jedynie bykom siły, które widząc tak silny popyt z łatwością pokonały środowe szczyty. Później to już samozagłada niedźwiedzi, które uciekając przed owczym pędem funduszy zrobiły podwójne dno i dyskontując (sic!) plotkę o Bin Ladenie rozciągnęły bazę do +55 pkt, co oczywiście wywołało falę arbitrażu. Po takim zwrocie na tak dziwnej sesji zostaje więcej pytań, niż odpowiedzi, ale dynamika tego wzrostu zobowiązuje do oczekiwania na próbę zaatakowania szczytów. Niezależnie, czy je przejdziemy, czy zawrócimy, to radziłbym też spojrzeć, czy wszystko będzie zasługą arbitrażu (baza +36 pkt), który kończył wczoraj wzrost, czy też silnego kupna na dużych spółkach, który wczoraj wzrost rozpoczynał.