Wysoka dynamika sprzedaży detalicznej utrzymywała się od drugiego kwartału ub.r. W październiku i w listopadzie wzrost rok do roku był dwucyfrowy. Dane grudniowe są jednak wyjątkowo dobre. Dlaczego?
- Gospodarstwa domowe dysponowały większymi zasobami gotówki - wyjaśnia Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. - Niespodziewanie wzrosły wynagrodzenia, a na dodatek wiele osób wypłaciło pieniądze z lokat antypodatkowych - dodaje. W grudniu wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zwiększyły się średnio o 5,1% rok, do roku po wzroście o 4,1% w listopadzie. Według szacunków PARKIETU, pod koniec ub.r. z lokat antypodatkowych i zapadających obligacji skarbowych (wzięliśmy pod uwagę tylko papiery detaliczne) zostało uwolnionych ok. 14 do 18 mld zł. Tylko część tych pieniędzy - ok. 5 mld zł - została ponownie zainwestowana w fundusze oraz bankowe i skarbowe obligacje. Reszta została prawdopodobnie przeznaczona na konsumpcję. "Brakująca" kwota, czyli 9 do 13 mld zł, to ok. 25-35% miesięcznej sprzedaży detalicznej. Kolejne źródło gotówki to według, I. Pugacewicz-Kowalskiej, dochody z szarej strefy.
Co kupowaliśmy najchętniej? - Samochody. Ich sprzedaż w grudniu była o ponad połowę wyższa niż przed rokiem - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. - Wynikało to m.in. z oczekiwanych zmian przepisów, m.in. ustawy o VAT - dodaje.
Znacznie więcej niż w poprzednich miesiącach Polacy wydali też na zakup mebli i sprzętu AGD. - To się zgadza z tendencjami obserwowanymi na rynku mieszkaniowym - twierdzi I. Pugacewicz-Kowalska. Większy popyt na mieszkania w ostatnich miesiącach to efekt obaw o wzrost cen po wejściu Polski do Unii Europejskiej oraz chęci wykorzystania ulg podatkowych. Z badań przeprowadzonych przez jeden z dużych banków wynika, że większość klientów, która wycofała pieniądze z lokat antypodatkowych, chciała przeznaczyć je na cele mieszkaniowe.
Według ekonomistów, wzrost sprzedaży detalicznej może być również spowodowany tym, że coraz więcej osób robi zakupy w supermarketach. - Sprzedaż w małych, osiedlowych sklepach nie jest uwzględniania w danych GUS, które obejmują tylko firmy zatrudniające więcej niż dziewięć osób - wyjaśnia I. Pugacewicz-Kowalska. - A to oznacza, że możemy kupować tyle samo, ale gdy przenosimy się do większych placówek, sprzedaż detaliczna rośnie - dodaje.