Mimo poprawy wyników sprzedaży akcje spółki traciły na wartości w obrocie pozasesyjnym. Raport ogłoszono w nocy z czwartku na piątek już po zamknięciu giełdowych sesji na Wall Street.
W zakończonym 31 grudnia drugim kwartale roku finansowego Microsoft zarobił netto 1,55 mld USD, czyli 14 centów na akcję. W analogicznym okresie 2002 r. zyski kolosa z Redmond (stan Waszyngton) wyniosły 1,87 mld USD, czyli 17 centów na udział. Tegoroczny wynik uwzględnia jednak jednorazowy odpis w wysokości 2,17 mld USD, na świadczenia wypłacane pracownikom w akcjach spółki. Bez tego księgowego manewru zysk Microsoftu wyniósłby 34 centy na akcję, znacznie powyżej oczekiwań analityków ankietowanych przez First Call (30 centów/walor).
Dużo lepsze okazały się dane dotyczące przychodów Microsoftu. Sprzedaż w minionym kwartale osiągnęła poziom 10,15 mld USD - aż o 19% więcej niż rok wcześniej.
Skok przychodów Microsoft zawdzięcza dość nieoczekiwanemu, kilkunastoprocentowemu wzrostowi popytu na komputery osobiste i serwery. - Rynek IT zaczął się ożywiać - skonstatował John Connors, dyrektor finansowy firmy. Oprócz tego spore zyski przyniósł Microsoftowi dział usług internetowych. Dodatkowe 312 mln USD spółka zarobiła także na osłabieniu dolara.
Inwestorzy nie przyjęli jednak całego raportu entuzjastycznie i obawiają się o przyszłe wyniki finansowe Microsoftu. Zaniepokoił ich spadek wpływów z odnawianych licencji na używanie oprogramowania o 400 mln USD. Według pesymistów, może to świadczyć o tym, że firma traci dotychczasową dynamikę wzrostu. Według optymistów, jest to tylko sygnał, że rynki czekają na kolejną wersję systemu operacyjnego Windows.