Głównym powodem przyjęcia nowego kodeksu ubezpieczeniowego była konieczność dostosowania naszego prawa do wymogów Unii Europejskiej. Przy okazji postanowiono jednak dokonać jego gruntownej przebudowy. Pośpiech, jaki towarzyszył pracom nad ustawami, sprawił, że przyjęto wiele wadliwych rozwiązań, które dały znać o sobie już w pierwszych dniach obowiązywania nowego prawa. Wczoraj urzędnicy starali się przekonać, że przyjęcie pakietu ustaw jest jednak sukcesem. Przykładem miały m.in. być zapisy, które w istotny sposób wzmacniają pozycję klientów firm ubezpieczeniowych.
Nie będzie wypaczeń
- Pakiet należy uznać za przełomowy, dostosowany do wymogów unijnych, jak też zawierający wiele postanowień umacniających pozycję najsłabszego ogniwa rynku - konsumenta - powiedział Aleksander Daszewski, radca prawny Urzędu Rzecznika Ubezpieczonych. Według niego, poprawa powinna nastąpić w zakresie zawierania ubezpieczeń na życie z funduszem inwestycyjnym. Nowe prawo nakłada bowiem na towarzystwa obowiązek podawania m.in. informacji o wysokości składki odpowiadającej poszczególnym świadczeniom, kosztów pobieranych przez zakłady ubezpieczeń przy ich wypłacie itp. - Nieinformowanie klientów o tych szczegółach było jedną z przyczyn fali rezygnacji z polis z funduszem inwestycyjnym. Zwiększenie obowiązków informacyjnych powinno powstrzymać zjawisko tzw. złej sprzedaży, pośrednio ochraniając interesy zakładów życiowych - wyjaśnił.
Wzmocniony nadzór
Zdaniem Andrzeja Milusza, dyrektora departamentu nadzoru ubezpieczeń działu I (na życie) Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, nowe prawo znacząco zwiększyło wymagania kapitałowe wobec ubezpieczycieli. Podniesiono progi minimalnego kapitału gwarancyjnego, a także marginesu wypłacalności, które dodatkowo będą co roku indeksowane. Wyłączono z aktywów stanowiących pokrycie zobowiązań wobec klientów kapitały własne zakładów ubezpieczeń z tej samej grupy kapitałowej. Dodatkowo zwiększono obowiązki sprawozdawcze zakładów ubezpieczeń.