Ceny ropy naftowej spadły w poniedziałek w wyniku ogłoszenia lepszych prognoz pogody dla północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych. W tym regionie zużywa się najwięcej na świecie oleju opałowego. Arktyczne mrozy, które panowały tam w ostatnich tygodniach, wywindowały ceny ropy do poziomu najwyższego od czasu wojny w Iraku. Uczestnicy rynku paliwowego zabezpieczali się bowiem na wypadek gwałtownego wzrostu popytu. Według najnowszych prognoz, w tym tygodniu temperatura w tej części USA ma być zbliżona do wieloletniej średniej, podczas gdy w ostatnich tygodniach była o kila stopni Celsjusza poniżej tej średniej. Wczoraj po południe na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała 30,45 USD, wobec 30,96 USD na piątkowym zamknięciu.
Miedź w Londynie staniała, ale analitycy przewidują, że w najbliższych dniach ceny tego metalu mogą kontynuować ostatnie zwyżki, z powodu spadających zapasów i wciąż utrzymujących się prognoz dużego popytu. Zdaniem analityków technicznych, rynek znajduje obecnie wsparcie w okolicach 2450 USD i nie wykluczają oni ponownej próby ataku na najwyższy od sześciu i pół roku poziom 2471 USD. Od kilku dni utrzymuje się konsolidacja cen w okolicy ostatnich szczytów. W tej sytuacji rynek może szybko przełamać kolejne opory na poziomach 2475 USD i 2500 USD. Sporo będzie zależało od zapowiedzianych na koniec tygodnia danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli wzrost PKB w IV kw. był tam szybszy od prognozowanych przez ekonomistów 4,4%, to dla rynku miedzi będzie to oznaczało zapowiedź dalszego wzrostu popytu. Pod koniec tygodnia, po obchodach Księżycowego Nowego Roku, zostanie też uruchomiona giełda w Szanghaju. Większość generującego ostatnie zwyżki cen popytu na miedź pochodziła właśnie z Chin. Wczoraj po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2451 USD, wobec 2460 USD na piątkowym zamknięciu.
Dolar wprawdzie umocnił się wczoraj nieco wobec euro, ale złoto też trochę zdrożało, odrabiając część strat, po spadkach ceny w minionym tygodniu. Po południu uncja złota z natychmiastową dostawą kosztowała w Londynie 408,10 USD, czyli o 1,1 USD więcej niż na otwarciu wczorajszych notowań.