Wczoraj na rynku terminowym mieliśmy najnudniejszą sesję od początku roku. Świadczy o tym niski wolumen, który ledwo przekroczył 12 tysięcy pochodnych na wszystkich seriach na WIG20 oraz zmienność, która wyniosła zaledwie 18 pkt. Takie zachowanie w połączeniu z coraz niższymi wartościami wskaźnika ADX (jest on już poniżej obu linii kierunkowych) może świadczyć o zbliżający się wybiciu. Sytuacja nie zachęca jednak jeszcze do otwierania pozycji. Po pierwsze, średnia zmienność z 10 sesji na poziomie 45 pkt, w stosunku do wysokości konsolidacji (50 pkt), nie zachęca do handlu wewnątrz niej. Po drugie, niezbyt klarowne sygnały dotyczące kierunku wybicia nie pozwalają jednomyślnie stanąć po którejś ze stron. Byki za swój argument mogą brać wcześniejszy krótkoterminowy trend wzrostowy i aktualną konsolidację, przypominającą swym kształtem flagę. Teoria mówi, że w takiej sytuacji wybicie powinno nastąpić w górę i powinno być równie dynamiczne, jak wcześniejsza zwyżka. Problem jednak w tym, że wszystko odbywa się pod ważnym oporem, a wybicia z flagi jak nie ma, tak nie ma. Formacja, jeżeli jej kształtowanie przebiega zbyt długo, zaczyna tracić na znaczeniu. Gdyby kontrakt zdołał trwale przebić się ponad 1720 pkt, będzie można oczekiwać hossy do około 1950 pkt. W przeciwnym wypadku nieunikniony będzie test 1450 pkt.

Trudno znaleźć alternatywę dla spekulacji na kontraktach na WIG20, w chwili gdy te znajdują się w trendzie bocznym. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku pozostałych klas. Na plus wyróżniają się tylko futures na akcje BPH oraz indeks MIDWIG. W obu przypadkach można wyróżnić trendy wzrostowe. Kontrakty na BPH charakteryzują się jednak wyjątkowo niską płynnością, a na MIDWIG są już mocno wykupione.