Hossa średnich spółek weszła w kolejną fazę. Na przełomie 2003 i 2004 roku w centrum zainteresowania znalazły się firmy o najmniejszej wartości rynkowej, wchodzące w skład indeksu WIRR. Wskaźnik zanotował nieprawdopodobną serię 24 kolejnych wzrostowych sesji. Od 12 grudnia do 20 stycznia zwiększył wartość o 26%. Na zamknięcie poniedziałkowej sesji WIRR miał 3230,1 pkt, najwięcej od kwietnia 1998 roku.
Upadłe anioły w akcji
Hossa podwyższyła wyceny najmniejszych spółek, co zmniejszyło zainteresowanie ich akcjami. Jednocześnie notowania największych firm, wchodzących w skład WIG20 praktycznie się nie zmieniają. Od 5 stycznia indeks "krąży" między 1650 i 1695 pkt. Tego segmentu rynku nie jest w stanie rozruszać nawet wzrost na rynkach zagranicznych. Na poniedziałkowej sesji amerykański indeks S&P 500 zanotował najwyższą wartość od 19 marca 2002 roku.
Takie warunki rynkowe sprzyjają poszukiwaniu nowych obiektów inwestycyjnych. Wybór spekulantów padł m.in. na Elektrim, Stalexport i Mostostal Export. Wszystkie trzy spółki zaliczają się do tzw. upadłych aniołów, czyli niegdysiejszych blue chips, które popadły w finansowe kłopoty. Akcje każdej z nich wchodziły w skład WIG20 - Elektrim przez długie lata miał znaczący wpływ na wartość tego wskaźnika. W przeszłości walory każdej ze spółek były wielokrotnie droższe, ale straty ponoszone w latach 2000-2002 sprawiły, że cena akcji spadła w okolice 1 zł. Notowania Mostostalu Export znalazły się nawet poniżej tej granicy.
Zamknięty cykl hossy?