IBnGR prognozuje, że w tym roku polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 4,5% i będzie dalej przyspieszać w następnych latach. - Nie będzie to wzrost tygrysi, tylko stłumiony - twierdzi Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu. Dlaczego? - Bo rozwój przedsiębiorczości napotyka różne bariery, np. zbyt restrykcyjne przepisy dotyczące rynku pracy - dodaje ekonomista.
Specjaliści z IBnGR oczekują, że w tym roku zmniejszą się dysproporcje pomiędzy bardzo szybko rozwijającym się przemysłem i pozostałymi sektorami gospodarki. - Mamy nadzieję, że budownictwo wejdzie na ścieżkę wzrostu - mówi B. Wyżnikiewicz. W 2003 r. produkcja przemysłowa była o 8,7% wyższa niż przed rokiem, natomiast budowlana - mniejsza o 5,9%.
Według B. Wyżnikiewicza, w ub.r. zróżnicowanie tempa rozwoju przemysłu i innych sektorów gospodarki przełożyło się na ogromne dysproporcje w inwestycjach. Przedsiębiorstwa przemysłowe zwiększyły wydatki na środki trwałe nawet o kilkadziesiąt procent. Mimo to inwestycje w całej gospodarce nie ruszyły. IBnGR spodziewa się jednak, że w tym roku sytuacja się poprawi. Firmy stają się coraz bardziej rentowne i będą mogły wygospodarować więcej pieniędzy na zakup nowych maszyn. Dzięki temu inwestycje w gospodarce wzrosną o 6,2% w stosunku do 2003 r. (według szacunków Instytutu, w ub.r. dynamika była 0,3-proc.).
IBnGR oczekuje ponadto stopniowej poprawy na rynku pracy. - Spodziewamy się, że po 20 kwartałach spadku, przeciętne zatrudnienie w gospodarce zacznie rosnąć. Prognozujemy, że nastąpi to w drugim kwartale tego roku - mówi Marcin Peterlik, ekonomista z Instytutu. - Początkowo wzrost będzie niewielki, wyniesie 0,5%. Ale będzie to oznaczało odwrócenie negatywnego trendu. W następnych latach zatrudnienie będzie rosnąć szybciej - dodaje. IBnGR oczekuje spadku bezrobocia na koniec tego roku do 17,7%, z 18% w grudniu 2003 r.
Ekonomiści z Instytutu nieznacznie podnieśli też prognozy dotyczące konsumpcji gospodarstw domowych. Ich zdaniem, do zwiększenia zakupów skłania ograniczona inflacja, która w praktyce oznacza niskie ceny wielu dóbr i usług. Do wydawania pieniędzy zachęca też niskie oprocentowanie lokat bankowych. Według IBnGR, w tym roku konsumpcja indywidualna będzie o 4% większa niż przed rokiem.