Wczorajsza sesja rozpoczęła się od kontynuacji dynamicznych wzrostów w cieszącym się niesłabnącym zainteresowaniem segmencie spółek o średniej i niskiej kapitalizacji.
Utrzymujący się popyt na akcje niewielkich spółek, które do niedawna nie budziły większego zainteresowania inwestorów, nasuwa myśl, że mamy do czynienia z ostatnią spekulacyjną falą hossy. Sytuacja jest jednak nieco bardziej złożona. Zarządzający funduszami utrzymują ogólnie wysokie zaangażowanie w akcje. Najłatwiej jest je osiągnąć, wypełniając portfel dużymi, płynnymi spółkami. Spółek tych jest jednak na GPW stosunkowo niewiele, więc polityka ta prowadzi szybko do osiągnięcia progów maksymalnego zaangażowania funduszu w pojedyncze walory. W sytuacji gdy po ubiegłorocznych wzrostach brakuje atrakcyjnie wycenionych akcji, rozpoczyna się wertowanie sprawozdań finansowych i rekomendacji dotyczących mniejszych spółek. O tym, że obecny popyt pochodzi w znacznej mierze od instytucji, świadczy fakt, że w zwyżkach biorą udział całkiem dobre spółki, które są postrzegane jako niedowartościowane (przynajmniej na tle reszty rynku). Do tego grona zaliczyłbym między innymi firmy związane z branżą energetyczną (Rafako, Elektrobudowa, Remak) oraz przedsiębiorstwa, które zaplanowały nowe programy inwestycyjne (Boryszew, Forte, Wilbo).
Konsolidacja widoczna na indeksie WIG20 trwa już prawie 5 miesięcy, a od 4 tygodni przebiega w bardzo wąskim przedziale. Przedłużający się marazm na rynku blue chipów o tyle niepokoi, że korekta na rynkach zagranicznych, na którą jeszcze dwa tygodnie temu wskazywano jako na jedno z głównych zagrożeń, nie nadeszła. Sezon publikacji wyników finansowych jest na razie bardzo udany i główne indeksy zagraniczne biją kolejne rekordy. Dane makro, nawet te dotyczące amerykańskiego rynku pracy, dowodzą, że ożywienie gospodarcze trwa. Być może czas na nadrobienie "zaległego dystansu" przez naszą giełdę nadejdzie dopiero wtedy, gdy wzrosty za granicą ulegną wyhamowaniu. Impulsem wzrostowym może okazać się poparcie części opozycji dla planu Hausnera.