Na to chyba wszyscy czekali. Po trwającej miesiąc konsolidacji w okolicy bardzo ważnego oporu, rynek wreszcie spadł. Po przełamaniu przez kontrakty poziomu 1680 pkt oraz przez indeks wsparcia na 1650 pkt, na rynku pojawiły się spora podaż od inwestorów, kierujących się analizą techniczną. WIG20 stracił 3,2%, najwięcej od września zeszłego roku. Na wartości straciły wszystkie akcje wchodzące w skład indeksu, w tym połowy o przynajmniej 4%. Luki spadkowe otwarte w środę zarówno na wykresie indeksu jak i kontraktów terminowych wskazują, że właśnie rozpoczęliśmy nowy ruch w dół. Wyłamanie rynku zasygnalizowane zostało już we wtorek, kiedy to przy powolnym osuwaniu się cen zanotowano obroty niewiele niższe niż 0,5 mld zł. to był sygnał silnej dystrybucji akcji. W środę, spadkom towarzyszyły równie wysokie obroty, które na całym rynku podliczono na ponad 550 mln zł(!).
Zdecydowanie wyjście rynku w dół z ostatniej konsolidacji pozwala nakreślić na najbliższe tygodnie niezbyt optymistyczny scenariusz. Zakłada on bowiem, że jeśli WIG 20 spadnie poniżej poziomu 1600 pkt, co tak naprawdę może zdarzyć się w czasie dzisiejszej sesji, wówczas oczekiwać można kontynuacji fali spadkowej nawet do poziomu 1480-1520 pkt.
Dynamika spadków, jak również szerokość zniżkującego rynku jednoznacznie wskazują na wysoką wiarygodność sygnału sprzedaży, jaki wygenerowany został po wczorajszej sesji. Co prawda możliwe jest wystąpienie tzw. ruchu powrotnego do przełamanego wsparcia, to jednak wydaje się, że widoczna słabość rynku nie pozwala liczyć na silne odbicie.
Warto też zwrócić uwagę na wyraźny spadek tempa zwyżki indeksu S&P 500, który rośnie bez korekty już od ponad dwóch miesięcy. Jeśli podobna korekta spadkowa zacznie się także za granicą, okaże się, że już nie po raz pierwszy indeks WIG 20 stanie się "prekursorem" ogólnoświatowej korekty spadkowej, spowodowanej realizacja zysków.