W ostatnim czasie trudno określić dominującą tendencję na światowych rynkach. Wydaje się, że inwestorzy sami nie są pewni, czy wciąż mają jeszcze kupować, czy może już powinni zacząć sprzedawać. To niezdecydowanie widoczne było zarówno na giełdach za oceanem, jak i na Starym Kontynencie. Większość indeksów albo poruszała się horyzontalnie, albo wzrosty czy spadki były nieznaczne.
Na amerykańskim rynku wciąż trwają zmagania popytu z podażą. Silne wzrostowe sesje przeplatają się z szybkimi korektami, po których rynek z coraz większym trudem kontynuuje wzrosty. Choć już w poniedziałek na wykresie S&P 500 pojawiła się długa biała świeca, to kolejne sesje przyniosły wyraźne pogorszenie nastrojów. Rynek jest już zmęczony długotrwałymi wzrostami i zapewne nikogo nie zdziwiłoby pojawienie się korekty. Na razie wciąż jednak brak sygnałów jej rozpoczęcia. Najbliższe wsparcie, którego przełamanie mogłoby uaktywnić podaż, znajduje się na poziomie 1135 punktów. Kolejne ważne poziomy to 1115 i okolice 1105 punktów. Z uwagi na średnio- i długoterminowe wykupienie rynku najbliższa korekta może okazać się stosunkowo silna. Jej rozpoczęcie prawdopodobnie będzie dobrą okazją do realizacji zysków nie tylko przez spekulantów, lecz również graczy o dłuższym horyzoncie inwestycyjnym.
Ostatni tydzień na rynkach środkowoeuropejskich upłynął w miarę spokojnie. Przez większość sesji lekko zwyżkowały WIG i BUX, PX 50 zaś poruszał się horyzontalnie. Warszawski indeks naruszył szczyt z przełomu sierpnia i września ubiegłego roku, a indeks węgierski zwyżkował w okolicę szczytów z października i listopada. Wzrosty obu indeksów były jednak niewielkie - w obu przypadkach prędzej można mówić o lekko wzrostowej konsolidacji niż rzeczywistym ruchu w górę. Wyraźnie widać, że rynki środkowoeuropejskie mają trudności z kontynuacją trendu. Potwierdza to również wczorajsza sesja, na której doszło do silnego spadku warszawskiego indeksu. WIG wybił się dołem z kilkutygodniowej konsolidacji, sugerując, że nawet jeśli na rynek powróci średnioterminowy trend wzrostowy, to w każdym razie jeszcze nie teraz.