Odchodząca RPP została uhonorowana za zbicie inflacji w Polsce praktycznie do zera i wypełnienie tym samym z nawiązką swojego ustawowego celu. Oprócz tego niewątpliwego sukcesu w walce z inflacją, odchodząca Rada odniosła też sukces medialny, którego jej następczyni będzie mogła tylko pozazdrościć. Ceną sukcesu w tym przypadku była jednak zwiększona zmienność na rynku, zmuszająca dealerów przy terminalach do wzmożonej uwagi w okresach spotkań RPP, jedna wypowiedź członka Rady mogła bowiem łatwo zamienić pozycję przynoszącą zysk w stratę, i odwrotnie. Informacja jest tym, co rusza rynkiem. Jedno słowo w ustach członka władz monetarnych, wypowiedziane w danym momencie, może przesunąć rynek i dać zarobić jednym graczom, a spowodować stratę innych.

Rynek kocha dodatkowe informacje, ale ich jednocześnie nienawidzi. Kochają ci, w których stronę przesuwa się rynek. nienawidzą natomiast ci, którzy zmuszeni są do zamykania pozycji, jeśli na skutek danej informacji ceny na rynku zmieniają się nie po ich myśli. Rynek uwielbia zmienność, bo zmienność oznacza możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy, a jednocześnie boi się jej, bo większa zmienność oznacza większe ryzyko. Zmienność zwiększa bonusy, ale skraca życie dealerom.

Mówi się, że dobra polityka pieniężna powinna być nudna, tzn. ani decyzje, ani wypowiedzi władz monetarnych nie powinny powodować dużych zmian na rynku. Czy polityka odchodzącej RPP była nudna? Pod koniec kadencji, gdy w pierwszej połowie 2003 r. Rada obniżała co miesiąc stopy procentowe o 25 punktów bazowych, a potem gdy przez pół roku pozostawiała stopy bez zmian, zdecydowanie tak.

Na początku kadencji decyzje Rady dostarczały wielu emocji, a wypowiedzi jej członków z reguły wpływały na rynek. Wypowiedzi są dobre, bo pozwalają przewidzieć przyszłe decyzje. Problem pojawia się, gdy poszczególni członkowie Rady różnie oceniają sytuację makroekonomiczną i formułują różne wskazania dla polityki pieniężnej. Taka różnorodność opinii i ocen zmusza uczestników rynku do spekulowania, który z członków Rady jest monetarystą, który jest keynesistą, a który głosuje "tak jak kolega". Od analizy czynników makroekonomicznych ważniejsza staje się analiza wypowiedzi poszczególnych członków Rady, ich plany urlopowe...

To czyni pracę analityków ciekawszą, ale i trudniejszą. Lecz, cóż, te czasy mamy już chyba za sobą. Czy nowa RPP przyjmie regułę, że mówi tylko szef banku centralnego, tak jak ma to miejsce w USA, gdzie oceny perspektyw polityki pieniężnej dokonywane są tylko w oficjalnych komunikatach Fedu lub w wypowiedziach przewodniczącego Greenspana? Czy nowa RPP pójdzie w ślady wczesnego EBC, kiedy wypowiadał się tylko jego prezes? Czy pójdzie w ślady Banku Anglii, gdzie komunikaty po posiedzeniach są główną przesłanką do analiz dla inwestorów? Czas to pokaże. Takie rozwiązanie zmniejszałoby polaryzację wśród członków nowej RPP, ułatwiałoby uśrednienie poglądów w ramach Rady i czyniłoby komunikację z rynkiem bardziej przejrzystą.