Motorem tego wzrostu jest, nie po raz pierwszy, gospodarka amerykańska. Najnowsza prognoza - wynikająca z ankiety przeprowadzonej wśród czołowych ekonomistów i analityków przez Blue Chip Economic Indicators - przewiduje, że w tym roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych zwiększy się o 4,6%. Byłoby to tempo najszybsze od 1984 r. Jedna z najbardziej prestiżowych instytucji analitycznych na Wall Street, Conference Board, podniosła prognozę przyszłorocznego wzrostu gospodarczego nawet do 5,7%.
Optymizm
konsumentów
Wśród podstawowych czynników wpływających na amerykańską gospodarkę w przyszłym roku najczęściej wymienia się wzrost wydajności pracy i wydatków konsumpcyjnych oraz poprawę na rynku pracy. Wydatki konsumentów, generujące większość PKB w Stanach Zjednoczonych, mają wzrosnąć w tym roku o 4,7%, w porównaniu z 3,2% w 2003 r. Oczekiwania te potwierdzają najnowsze badania nastrojów konsumentów. Wstępny styczniowy indeks tych nastrojów, sporządzany przez University of Michigan, skoczył aż do 103,2 pkt, z 92,6 w grudniu. Ekonomiści spodziewali się wprawdzie wzrostu tego wskaźnika, ale do 94 pkt. Nastroje konsumentów poprawiły się w tak znacznym stopniu w wyniku dalszego wzrostu kursów akcji i spadku bezrobocia.
Stopa bezrobocia, dość nieoczekiwanie, zmniejszyła się już w grudniu do 5,7%, z 5,9%. Wynikało to jednak nie tyle ze wzrostu liczby miejsc pracy, ile ze spadku o 300 tys. liczby zarejestrowanych w urzędach zatrudnienia. Szacuje się, że w tym roku amerykańska gospodarka powinna utworzyć ok. miliona miejsc pracy. Wolniej bowiem będzie zwiększała się wydajność - o 3,6%, wobec 4,3% w ub.r., a coraz więcej amerykańskich spółek zapowiada zwiększenie wydatków inwestycyjnych.