- Ceny mieszkań na rynku wtórnym osiągnęły abstrakcyjne poziomy - przyznaje Marek Gałek, współwłaściciel krakowskiego biura ATM Nieruchomości. - Ludzie boją się, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej mieszkania zdrożeją, dlatego popyt jest wysoki. Wykorzystują to sprzedający, którzy mocno zawyżają ceny oferowanych lokali - dodaje.
Więcej za używane mieszkanie trzeba też zapłacić na Pomorzu. - Ceny są obecnie o 10-15% wyższe niż w pierwszym półroczu ub.r. - mówi Katarzyna Tomasik-Borkowska, szefowa biura pośrednictwa BMR Nova z Gdyni. Przyznaje jednak, że najsilniejszy wzrost nastąpił pod koniec ub.r. - W styczniu sytuacja się uspokoiła. Ale ceny utrzymują się na wysokim poziomie - dodaje. Podobnie jest we Wrocławiu. Wzrost stawek ma przede wszystkim związek z planowanym zwiększeniem VAT na materiały budowlane po wejściu Polski do UE z 7 do22%.
Ożywienie nie tylko
w Warszawie
Drożeją też mieszkania na rynku pierwotnym. - Od kilku miesięcy widać ożywienie. Ale wzrost cen nie jest tak radykalny, jak na rynku wtórnym - mówi M. Gałek. - Za mieszkanie trzeba dziś zapłacić od kilku do kilkunastu procent więcej niż przed rokiem - przyznaje z kolei Małgorzata Ostrowska, dyrektor handlowy z J.W. Construction. Dodaje, że wzrost popytu widoczny jest nie tylko na rynku warszawskim, ale również w Gdańsku i w Łodzi, gdzie firma rozpoczęła niedawno sprzedaż mieszkań.