Wczorajsza sesja nie należała do najbardziej interesujących (no, może z wyjątkiem pewnego drobiazgu na kontraktach). Najpierw było niskie otwarcie, potem mniej więcej 1,5-proc. wzrost indeksów, lekki spadek i konsolidacja na poziomie kursów odniesienia. Obroty były przeciętne, a aktywność inwestorów koncentrowała się głównie na KGHM, TP i Pekao, czyli tradycji stało się zadość. Zdecydowanie lepiej od indeksu największych spółek zachowywał się MIDWIG, co może oznaczać ponowne skupienie uwagi graczy na firmach średnich i małych. Wydaje się zresztą, że giełdowe "ścigacze" typu Stalexport, Netia czy Elektrim nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.
Cały rynek tymczasem trwa w oczekiwaniu. Niepewna sytuacja makro naszego kraju nie zachęca do inwestycji. Ratunkowy plan Hausnera, a właściwie jego założenia, które nawet w oryginale nie były szczególnie restrykcyjne i określane były przez komentatorów jako niezbędne minimum, zostały już poddane paru kosmetycznym przeróbkom. Problem w tym, że w dalszym ciągu nikt nie zna szczegółów i nie bardzo wiadomo, jaki twór wyjdzie z Sejmu po kilkudziesięciu głosowaniach. Wygląda na to, że Leszek Miller roszadami personalnymi spacyfikował swoje ugrupowanie i SLD będzie za, PiS jest bezwarunkowo przeciw, a PO domaga się konkretów.
Taka sytuacja nie może budzić zaufania. Niejako na drugim biegunie jest zbliżająca się wielkimi krokami i niezmiennie postrzegana przez rynki jako pozytyw nasza akcesja do UE. Gdyby tak jeszcze Polska pokonała Słowację w wyścigu po Hyundaia...
Na razie wygląda na to, że zagraniczni inwestorzy jeszcze nie stracili zainteresowania naszym krajem, czego dowodem może być wczorajsza, zakończona sukcesem aukcja dwuletnich obligacji.
Zwróć uwagę: