Do najwyższego poziomu od dwóch miesięcy wzrosła rentowność obligacji z sektora pięciu i dziesięciu lat. W przypadku tych pierwszych znów przekroczyła 7%. To niedobry znak na najbliższą przyszłość tym bardziej, że w naszym regionie nastroje pozostają nienajlepsze. Pod presją podażową pozostają węgierskie papiery dłużne oraz forint. Na wartości traci również korona, w pobliżu minimów z jesieni ub.r. pozostają ceny tamtejszych obligacji. To wynik rozczarowania oddalającą się perspektywą przyjęcia euro. W efekcie nominalna konwergencja przeciągnie się w czasie.
W tle wciąż pozostaje plan oszczędnościowy Hausnera. Wydaje się jednak, że obecnie jego znaczenie sprowadza się głównie do tego, na ile jest w stanie uchronić dług publiczny przed przekroczeniem progu 55% PKB w tym roku. Przy rosnącym euro maleje wiara inwestorów na uniknięcie większych kłopotów. Pojawiające się stwierdzenia o przygotowaniach do przyjęcia unijnej metody liczenia długu mogą być oswajaniem rynku przed taką ewentualnością już w tym roku. Może się więc okazać, ze cała dyskusja nad skutecznością planu Hausnera jest bezprzedmiotowa. Nie będzie miał szansy na realizację, gdy nie uda się utrzymać długu poniżej 55% PKB.