Reklama

Bitwa o Polskę?

Otwarte niebo, większa konkurencja, tani przewoźnicy i, być może, dynamiczny wzrost liczby pasażerów - w naszej branży linii lotniczych szykują się w tym roku spore zmiany. Skorzystać powinni klienci. Nowym wyzwaniom będzie musiał sprostać narodowy przewoźnik - LOT.

Publikacja: 07.02.2004 08:31

Terroryzm, epidemia SARS, wojna w Iraku - w ostatnich latach nie brakowało czynników, które negatywnie oddziaływały na światową branżę lotniczą. Kryzys dał o sobie znać także na naszym rynku, skłaniając narodowego przewoźnika do głębszej restrukturyzacji. Do niedawna jednak pozycja Polskich Linii Lotniczych LOT była niezagrożona. Wynikało to z polskich i międzynarodowych regulacji. Sytuacja jednak się zmienia. Polska podpisała z kilkoma państwami Unii Europejskiej umowy o liberalizacji ruchu, m.in. z Wielką Brytanią, Niemcami czy krajami skandynawskimi.

Otwarte niebo

Z chwilą przystąpienia do UE zasada otwartego nieba stanie się wiążąca w relacjach z wszystkimi krajami Wspólnoty. Każdy unijny przewoźnik uzyska pełny dostęp do naszego rynku (w tym wewnętrznego), a nasze linie - do rynków unijnych. Niektóre europejskie linie deklarują zwiększenie połączeń z naszym krajem (np. SAS czy KLM). Zwłaszcza że w dość powszechnym odczuciu akcesja do UE z jednej strony i wzrost zamożności społeczeństwa z drugiej spowodują istotne zwiększenie się zainteresowania usługami lotniczymi w Polsce. Tym bardziej że pod tym względem bardzo odstajemy od krajów Unii. Nie bez znaczenia są także dobre prognozy dla całej branży. International Air Transport Association (IATA) ocenia, że w tym roku transport lotniczy wzrośnie - po raz pierwszy od 2001 r. Byłby to wyraźny symptom przezwyciężania kryzysu, w jakim cała światowa branża znalazła się po zamachach terrorystycznych z września 2001 r.

LOT w sojuszu

LOT nie czeka bezczynnie. Pod koniec 2003 roku wszedł do jednego z najsilniejszych na świecie sojuszów lotniczych - Star Alliance, z Lufthansą na czele. Liczy na wzrost liczby połączeń i pasażerów, efekty synergii, obniżkę kosztów i umocnienie pozycji rynkowej.

Reklama
Reklama

- Nie spodziewamy się eksplozji nowych połączeń w związku z otwarciem nieba. Konkurencja będzie, oczywiście, coraz ostrzejsza, ale trzeba pamiętać, że branża zmaga się wciąż ze skutkami kryzysu - mówi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT-u. Zwraca też uwagę na niewystarczającą infrastrukturę w naszym kraju. - Poza tym mówimy o normalnym biznesie - linie poszerzają ofertę, jeśli mogą na tym zarobić. Umowy o liberalizacji, które już obowiązują od jakiegoś czasu, nie spowodowały gigantycznego wzrostu ruchu - przypomina i zapewnia: - My się czujemy dobrze osadzeni na rynku, a członkostwo w Star Alliance daje nam możliwości, jakich inni nie mają. O naszej pozycji świadczą bardzo dobre wyniki, jeśli chodzi o przewozy pasażerskie w 2003 roku. Spółka przewiozła w ubiegłym roku 3,74 mln pasażerów, o 310 tys. więcej niż w 2002 r.

Członkowie Star Alliance nie ukrywają, że kierują ofertę głównie do biznesmenów. Nie obawiają się więc konkurencji tanich przewoźników (low cost), którzy w pierwszej kolejności odbierają klientów, np. firmom oferującym połączenia autobusowe. Zwracają uwagę, że projekty low cost spowodowały wzrost ruchu pasażerskiego, co przyniosło korzyści także operatorom sieciowym. LOT powtarza te argumenty. Dla niego najbliższe miesiące upłyną przede wszystkim pod znakiem wprowadzenia nowych maszyn do użytku (Embraery 170) oraz uruchomienia nowych połączeń (Warszawa - Dublin, Warszawa - Wenecja i Szczecin - Monachium).

AirPolonia przeciera szlaki

Nie da się jednak ukryć, że przełomowe wydarzenie na naszym rynku, czyli rozpoczęcie działalności przez pierwszego polskiego taniego przewoźnika - AirPolonia, będzie mieć poważne konsekwencje. Firma obsługuje połączenia krajowe i jedno zagraniczne (Warszawa - Londyn). W planach ma jednak istotne poszerzenie oferty (połączenia z Rzymem, Madrytem, Paryżem i innymi największymi europejskimi miastami). W ślady pioniera chcą iść następni. Od wielu miesięcy mówi o tym katowicki Silesian Air (zamierza działać pod marką GetJet). Rozmowy z polskimi lotniskami prowadzi węgierski Wizzair. Zainteresowanie naszym rynkiem zgłaszają tani przewoźnicy z krajów, z którymi ruch lotniczy został już zliberalizowany (Germanwings). Jest także i zainteresowanie z drugiej strony. Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze zwracało się np. z zapytaniami do wszystkich firm low cost, czy są zainteresowane połączeniami z Polską.

Cięcia czas zacząć

O tym, jak konkurencja działa na rynek, świadczą ceny połączeń na trasie Warszawa - Londyn. Na głębokie obniżki zdecydowały się zarówno LOT, jak i British Airways. Pierwsze cięcie było efektem zakończenia ścisłej współpracy między polskim i brytyjskim przewoźnikiem. Drugie analitycy łączyli z pojawieniem się AirPolonia. Inni wskazywali, że decyzja LOT-u wynikała z utrzymania niższych stawek przez BA po zakończeniu promocji. Niezależnie od przyczyn, z decyzji przewoźników cieszą się klienci.

Reklama
Reklama

Nie wiadomo wciąż, czy w tym roku pojawią się u nas zagraniczni potentaci sektora low cost - irlandzki Ryanair czy brytyjski EasyJet. Na razie ich deklaracje na ten temat są bardzo powściągliwe. Zabiegają o to właściciele lotnisk regionalnych. Jeśli tak się stanie, zarówno w tym segmencie rynku, jak i w całej branży rywalizacja jeszcze zdecydowanie się nasili. Inne firmy, w tym LOT, będą musiały pomyśleć o redukcji kosztów i nowych pomysłach na utrzymanie bądź umocnienie pozycji rynkowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama