Reklama

Zaciskanie pasa czy pętli?

Jeszcze niedawno finansiści namawiali do przewaluto- wania zobowiązań i niektórzy posłuchali rad. Ich ryzyko, normalna rzecz. Szkoda tylko, że inni tak ciężko pracowali i pracują na to, aby to ryzyko rosło.

Publikacja: 07.02.2004 09:07

Pojechałem rano na stację benzynową. Zatankowałem i zapłaciłem - z bólem serca. Benzyna jest droga (dziękuję panie ministrze Pol). A zdrożeć może jeszcze bardziej, bo ostatnio złoty się osłabia nie tylko względem euro.

Dziurawymi ulicami, które coraz bardziej przypominają krajobraz po trzęsieniu ziemi, dotarłem do pracy (jak wysiądzie mi zawieszenie, pozwę do sądu właściciela i zarządcę warszawskich dróg). Przejrzałem serwisy informacyjne i tabele notowań. Optymizmem z nich nie wieje. Euro jest z dnia na dzień coraz droższe. Ustanawia kolejne rekordy, a pobity złoty ledwo zipie.

Szybko robię bilans. Uciułałem parę groszy na zimowy urlop. Gdyby tylko szefowa dała mi wolne, chętnie odpocząłbym kilka dni. Za granicą? Czemu nie. Ale diabli mnie biorą, że ewentualne wakacje drożeją w takim tempie. Dewiza "zastaw się, a postaw" jest mi obca, więc pewnie z ferii nici. Skromny zapas na czarną godzinę ulokowałem w funduszu obligacyjnym, by z jednej strony nie stracić bieżącej płynności, a z drugiej - czuć się w miarę bezpiecznie. Wielu zrobiło podobnie. Bardziej przezorni wybrali banki i towarzystwa ubezpieczeniowe, ale one też mają obligacje. Sporo obligacji...

Wiem, spryciarze, którzy kupili akcje, śmieją się w kułak. Od kilku lat z zasady nie inwestuję jednak na parkiecie, więc i tak giełdowe zyski nie dla mnie. Obligacje dzielą los złotego. W efekcie jestem nie tylko biedniejszy niż byłbym, gdybym lepiej zainwestował, ale i biedniejszy tak po prostu.

W niewesołym nastroju biorę się do pracy. Czytam teksty o wynikach finansowych (dobrze, że przynajmniej eksporterzy się cieszą), o bardzo skromnych oszczędnościach Polaków, zawirowaniach na rynku. Ze współczuciem myślę o znajomych, którzy mają duży kredyt mieszkaniowy w euro. Jeszcze niedawno finansiści namawiali do przewalutowania zobowiązań i niektórzy posłuchali rad. Ich ryzyko, normalna rzecz. Szkoda tylko, że inni tak ciężko pracowali i pracują na to, aby to ryzyko rosło. Czytam też, że auta podrożeją. Oj, chyba nie tylko auta.

Reklama
Reklama

Po ciężkim dniu pracy wracam do domu. Jak to się mówi? Aha, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Mąci tylko to poczucie fakt, że w przeliczeniu na wspólną walutę zarabiam coraz mniej. Ale więcej w dolarach niż kiedyś - powie ktoś. Tyle tylko, że waluta, o której mówię, naprawdę może być wkrótce wspólna i nam, i innym Europejczykom. A poza tym, wstępujemy do Unii. Podobno nasze ceny także mają ambicje do unijnego poziomu się dostosować.

Wieczorem oglądam telewizję. To nie poprawia mojego samopoczucia. Mamy ożywienie, ale i 20% bezrobocia. Fakty są oczywiste: żyję w biednym i coraz bardziej zadłużonym państwie (gdzie się do diabła podziewają moje rosnące podatki?). Niby informacje na ten temat mają poziom takiej ogólności, że na większości z nas nie robią wrażenia. Ale przełożenie jest proste, co widać choćby po rzeczonych drogach, o szpitalach czy innych placówkach publicznych nie wspominając.

Słyszę: albo program oszczędnościowy, albo przedterminowe wybory. No nie wiem, czy to dobre postawienie sprawy. Może te drugie powinny być nagrodą za poparcie tego pierwszego, rozumianego jako bardziej kompleksowy i ponadpartyjny plan?

Chciałem napisać komentarz o planie Hausnera. O potrzebie znacznie głębszych, odważniejszych cięć. O konieczności zbudowania zgody w sprawie reformy finansów publicznych (na chłopski rozum: zdrowe finanse przydadzą się wszystkim rządzącym). O tym wreszcie, że państwo mamy bardzo rozrzutne, co widać po armii niepotrzebnych urzędników, liczbie wyłudzanych świadczeń społecznych oraz mechanizmach i efektach gospodarowania państwowym majątkiem. I że nas wszystkich na tę rozrzutność nie stać. Zabrakło czasu. Górę wzięły codzienne troski. Wiem, bardzo wielu ma podobne. W tym właśnie problem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama