"Jeśli zapytanie będzie dotyczyło towarów, które my chcieliśmy oferować na rynku irackim, to w ciągu 2-3 dni przedstawimy naszą ofertę".
Konsorcjum Nour, w skład którego wchodzą, m.in. polskie Ostrowski Arms oraz Polska Izba Przemysłu Zbrojeniowego, jest zwycięzcą przetargu na uzbrojenie 27 batalionów armii irackiej. Jednak, jak napisała "Rzeczpospolita", Ostrowski Arms nie posiada certyfikatów umożliwiających legalny handel bronią.
W przetargu brał udział także PHZ Bumar, który wycenił wartość swojej oferty na 554 mln USD, podczas gdy Nour wycenił swoją ofertę na 327 mln USD. Bumar wkalkulował w koszty, koszt ubezpieczenia sprzętu przy transporcie drogą morską, jak i już w Iraku.
?Nie zmienimy ceny, jedyne co może ulec zmianie to na przykład, że towar będziemy dostarczać nie do Iraku, tylko do Gdyni, a także, że nie będziemy budować stacji serwisowych i części zamiennych, bo serwis będzie leżał w gestii Nour" - powiedział Baczyński, dodając, że firma nie będzie oferowała produktów poniżej kosztów ich wytwarzania.
Według Bumaru, realizacja oferty w tej cenie jest trudna, jeśli mają być spełnione kryteria jakościowe. Bumar złożył ofertę, w której zaproponował sprzęt w 92% produkcji polskiej.