Główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego Otmar Issing, który wchodzi w skład 18--osobowej rady banku ustalającej politykę pieniężną, w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Sueddeutsche Zeitung" opowiedział się przeciwko pojedynczym akcjom, które miałyby wpłynąć na kursy walutowe. Stwierdził natomiast, że silne euro pomaga zmniejszać inflację.
Euro zdrożało wczoraj również dlatego, że nieprawdziwe okazały się informacje agencji Dow Jones, jakoby ministrowie finansów strefy euro mieli w poniedziałkowy wieczór omawiać "wszystkie możliwe sposoby" powstrzymania zwyżki kursu wspólnej waluty. Unijny komisarz do spraw walutowych Pedro Solbes powiedział, że kursy w ogóle nie były przedmiotem obrad pierwszego dnia comiesięcznego spotkania tego gremium. Co więcej, szefowie resortów finansów Austrii i Belgii wyrazili przekonanie, że potępienie przez G-7 "nadmiernych wahań" spowolni wzrost kursu euro wobec dolara.
Inny członek rady EBC, szef Bundesbanku Ernst Welteke, też wykluczył interwencję na rynku walutowym. Zapytany, czy EBC obniży stopy procentowe, czy też zdecyduje się na sprzedaż euro, odpowiedział, że "akurat teraz nie znajdujemy się w takiej sytuacji". A minister gospodarki Hiszpanii, Rodrigo Rato, po przybyciu na drugi dzień brukselskiego spotkania wręcz stwierdził, że "silne i stabilne euro jest dobre dla Europy".
Wtorek po raz kolejny dowiódł, że to nie tyle euro jest silne, ile dolar wciąż słabnie. Kurs amerykańskiej waluty wobec brytyjskiego funta był najniższy od września 1992 r. Kurs dolara spadł też wobec franka szwajcarskiego, dolara australijskiego i dolara kanadyjskiego. Ponownie zdrożało złoto.