W instrumenty pochodne fundusze pozornie mogą inwestować od początku działalności. Zgodnie z pierwotną wersją ustawy, mogły w ten sposób zabezpieczać swoje inwestycje zagraniczne przed zmianami kursowymi. Tyle tylko, że najpierw nie było inwestycji zagranicznych, a potem - odpowiednich aktów wykonawczych, które regulowały sprawę instrumentów pochodnych. Jednak ustawa została zmieniona. W tej chwili do tego, aby OFE mogły zacząć kupować ten rodzaj papierów, potrzebne jest tylko rozporządzenie. Prace nad nim prowadzi resort gospodarki z pomocą Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
Sposób na dywersyfikację
Według wstępnej koncepcji rozporządzenia, fundusze uzyskałyby szerokie możliwości inwestowania w instrumenty pochodne. Nie musiałyby bowiem wykorzystywać ich tylko do zabezpieczenia się przed ryzykiem zmiany cen akcji czy obligacji, które posiadają w portfelach. Autorzy projektu pozwalają funduszom zabezpieczyć się np. przed ryzykiem niedostatecznej dywersyfikacji portfela. Oznacza to, że OFE, który będzie chciał skorzystać ze wzrostu kursów akcji na zagranicznych giełdach, nie będzie musiał kupować tam papierów. Wystarczy, że kupi odpowiedni instrument pochodny.
Instrumenty pochodne, dostępne funduszom, nie powinny - według koncepcji rozporządzenia - ograniczać się do tych, które są już notowane np. na warszawskiej giełdzie. Według projektu, możliwe będą też transakcje pochodne, związane ze stopami procentowymi, a zawierane na życzenie OFE z bankami. Oznacza to, że fundusz, który - zdaniem zarządzającego - ma zbyt duże zaangażowanie w obligacje o stałej stopie, będzie mógł zawrzeć taką transakcję, dzięki której będzie dostawał kupon jak od papierów zmiennoprocentowych.
Bez spekulacji