Wcześniej niż Polska, bo w 2005 r., do ERM2 mają wejść Węgry i Słowacja - twierdzą ekonomiści. Oba kraje powinny przyjąć euro w 2009 r. W prognozach na temat poszerzenia unii walutowej analitycy nie są jednomyślni. Część z nich twierdzi, że przed 2008 r. Polska nie będzie gotowa do wstąpienia do ERM2.

Państwa wchodzące do Unii Europejskiej w maju tego roku zobowiązały się przyjąć wspólną walutę. Jednak władze unijne podobnie, jak przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego odradzają im pośpiech. Ich zdaniem, nowi członkowie UE powinni najpierw uporządkować swoją sytuację gospodarczą.

Za jak najszybszym przyjęciem euro opowiada się NBP. Według przedstawicieli banku, mogłoby to nastąpić w 2007 r. NBP zaleca również maksymalne skrócenie czasu przebywania naszego kraju w systemie ERM 2. Precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, kiedy powinniśmy wejść do unii walutowej unika natomiast Ministerstwo Finansów. Wiceszef tego resortu, Ryszard Michalski, powiedział ostatnio, że mogłoby to nastąpić w 2008 r., ale również dobrze może to być rok 2010.

Według NBP, wstąpienie Polski do strefy euro przyczyni się do zwiększenia wzrostu gospodarczego. Inne korzyści to eliminacja ryzyka kursowego, ograniczenie kosztów transakcyjnych oraz ożywienie handlu zagranicznego Polski. Wśród kosztów NBP na pierwszym miejscu wymienia utratę własnej polityki monetarnej i walutowej.

Zarówno NBP, jaki Ministerstwo Finansów nie chcą na razie wypowiadać się na temat kursu walutowego, przy jakim Polska mogłaby wejść do ERM2. Uczestnicy ankiety twierdzą, że do tego czasu złoty wzrośnie do poziomu 4,5 zł za euro z 4,85 zł obecnie.