Walt Disney jest jedną z trzydziestu największych amerykańskich korporacji, których akcje obecnie tworzą obliczany od 1896 r. wskaźnik DJIA. Comcast, potentat z rynku telewizji kablowych, nie wchodzi w jego skład, więc po sfinalizowaniu przejęcia może się w nim pojawić. Połączona firma byłaby bowiem największą na rynku medialnym w USA, Disney jest teraz drugi.

Przejęcie wymierzone w spółkę ze wskaźnika sprawia, że firma, która go opracowuje - Dow Jones, wydawca dziennika "The Wall Street Journal" - dokonuje jego kompleksowej rewizji. Indeks ma jak najlepiej oddawać bieżącą sytuację w amerykańskiej gospodarce. Z tego powodu miejsce może stracić m.in. Kodak, którego akcje w ub.r. spadły o 27%, i z kapitalizacją 8,4 mld USD plasuje się na ostatnim miejscu wśród spółek z indeksu. Kodak, obecny w DJIA od 87 lat, choć ostatnio skupił się na fotografii cyfrowej, regularnie traci na znaczeniu. Podobnie, spada rola operatorów telefonii stacjonarnej. Dlatego z indeksu może wypaść AT&T, którego akcje zniżkowały w ub.r. o 22%. W DJIA, odmiennie od innych popularnych indeksów, wagi spółek są obliczane na podstawie cen ich papierów.

Ostatniej rewizji wskaźnika dokonano w listopadzie 1999 r. Wówczas, przy okazji przejęcia przez firmę Dow Chemical reprezentowanej w DJIA korporacji Union Carbide, wskoczyły do niego m.in. Intel i Microsoft, a wypadły Chevron i Goodyear.

Analitycy twierdzą, że nawet bez przejmowania Disneya, Comcast jest dobrym kandydatem do indeksu - ze względu na mocną pozycję w branży "kablówek" i szerokopasmowego dostępu do internetu. Nie są one w DJIA reprezentowane. Inni pretendenci wymieniani przez analityków to m.in. AIG, największe towarzystwo ubezpieczeniowe na świecie, i sieć supermarketów apteczno-drogeryjnych Walgreen. AIG to druga pod względem kapitalizacji spółka giełdowa, która nie ma miejsca w DJIA. Największą jest koncern farmaceutyczny Pfizer.