Brak notowań w USA, korekcyjny charakter ostatnich sesji na GPW oraz analizowanie spływających na rynek raportów kwartalnych miało dać nudną sesję z niskimi obrotami i osuwaniem się na południe. Tymczasem ostatnie półtorej godziny notowań to wyraźne przebudzenie kupujących, potwierdzone wzrostem obrotów. Potencjalny fundament pod kolejną dynamiczną falę wzrostową został zbudowany, szczególnie, że WIG20 zamknął się niemal dokładnie na poziomie najwyższego punktu z początku września 2003 r.
Jeśli chodzi o ważniejsze spółki, rynek zdążył wczoraj zareagować na dwa raporty - Agory i BRE. Wynik netto pierwszej firmy był dużo niższy od konsensusu rynkowego. Co gorsza, prognozy rynku reklamy na bieżący rok, pomimo pewnych pozytywnych sygnałów na początku IV kwartału 2003 r., są bardzo mizerne (+4%). Jeśli chodzi o BRE, to również niespodzianka była negatywna - 63 mln zł straty netto wobec oczekiwań rynku na poziomie 35-38 mln oraz zrewidowanie w dół planów dotyczących dwucyfrowego ROE na obecny rok. W przypadku Agory, reakcja inwestorów była umiarkowanie (jak na takie złe informacje) negatywna (-2,5%), na BRE właściwie reakcji nie było.
Można to interpretować jako przejaw siły rynku, ignorującego złe wiadomości. A to daje podstawy do prognozowania kontynuacji fali wzrostowej. Korekty, spowodowane najczęściej informacjami ze sfery politycznej, są bowiem bardzo płytkie i odbywają się przy wyraźnym zmniejszeniu obrotów. Gdy polityka przycicha i do interpretacji pozostają same liczby, rynek wyraźnie rwie się na północ. Nawet jeśli (co pokazała wczorajsza sesja) wymowa tych liczb jest negatywna. Kapitał, który na początku lutego rozpoczął ostatnią falę zwyżkową, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Zwróć uwagę:
PKN - w oczekiwaniu na wyniki IV kwartału ma szansę na wybicie powyżej historycznego szczytu (28,4 zł).