Gdyby nie bardzo dobre dane o inflacji, poniedziałkowy handel obligacjami SP zupełnie nie miałby historii. Amerykanie świętowali, więc całą Europę ogarnął wczoraj senny marazm. Nas też.

Wydawało się, że tak już pozostanie. O 16.00 GUS przedstawił jednak bardzo dobre informacje o inflacji, która w ujęciu rok do roku wyniosła 1,7% i była poniżej oczekiwań analityków. Reakcja rynku była natychmiastowa. Obligacje 5--letnie szybko osiągnęły poziom 97,45, co oznacza rentowność 6,58% (spadek o 12 pb. w stosunku do piątku). Podobnie zachowały się obligacje 2-letnie (spadek rentowności o 5 pb., do 6,19%) oraz 10--letnie (spadek o 15 pb., do 6,62%).

Jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia poziomy te uznałbym za nierealne, dziś za niebezpieczne, a przynajmniej bardzo ryzykowne. Inwestorzy wyraźnie zapominają o wciąż bardzo niepewnej sytuacji politycznej. Otrzeźwienie może przyjść szybko.