Reklama

Doradcy Busha w opałach

Zespół doradców ekonomicznych prezydenta George?a Busha mogą wkrótce opuścić kolejni eksperci. Po opublikowaniu bardzo optymistycznej prognozy, dotyczącej poprawy sytuacji na rynku pracy, Biały Dom znalazł się bowiem pod ostrzałem krytyki, co może przeszkodzić prezydentowi w walce o reelekcję.

Publikacja: 21.02.2004 08:52

9 lutego Rada Doradców Ekonomicznych Białego Domu opublikowała prognozę, z której wynikało, że jeszcze w tym roku amerykańska gospodarka utworzy 2,6 milionów miejsc pracy. Raport wysłano do Kongresu z prezydenckim podpisem.

Przewidywania te można zaliczyć bardziej do political fiction, niż do racjonalnych prognoz makroekonomicznych. Po pierwsze dlatego, że najnowszy raport biura prezydenta miał służyć przede wszystkim kampanii wyborczej, po drugie zaś, ponieważ nawet niezależni ekonomiści rozmijali się ostatnio z rzeczywistością, prognozując rozwój sytuacji na rynku pracy.

Rok temu Biały Dom w prognozie gospodarczej przewidywał powstanie 1,7 miliona nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Jednak według oficjalnych danych Departamentu Pracy, etatów zamiast przybyć - ubyło.

Po kilku dniach prezydent George W. Bush zdystansował się od raportu swoich doradców, obawiając się, że kolejna niedotrzymana obietnica da politycznym przeciwnikom prezydenta dodatkowy oręż w walce o drugą kadencję w Białym Domu. Członkowie gabinetu John Snow oraz Donald Evans (pierwszy od skarbu, drugi od handlu) także nie potwierdzili prognozy. Sekretarz prasowy Busha, Scott McClellan bagatelizował raport, twierdząc, że jest to tylko dokonywana regularnie analiza bazująca na dostępnych w danym momencie danych makroekonomicznych.

Wpadka goni wpadkę

Reklama
Reklama

To nie jedyna wpadka członków Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta. Zaledwie kilka dni temu przewodniczący tego gremium N. Gregory Mankiw musiał się mocno napocić, aby wytłumaczyć się z wygłoszonej przez siebie opinii, że ucieczka amerykańskich miejsc pracy za granicę, na dłuższą metę wyjdzie gospodarce USA na dobre. Teraz szef doradców może podzielić los Lawrence?a Lindseya, także doradzającego prezydentowi w sprawach ekonomicznych. Lindsey musiał odejść, bo publicznie stwierdził, że koszty wojny w Iraku wyniosą 100-200 mld USD. Różnica polega jednak na tym, że przewidywania Lindseya, choć politycznie niewygodne, okazały się bliskie prawdy, prognozę zaś Mankiwa o dobroczynnym wpływie ucieczki miejsc pracy wielu ekonomistów uznało za fantazję.

Od czasu objęcia prezydentury przez Busha liczba pracujących w USA zmniejszyła się o 2,3 mln osób. Co więcej - recesja skończyła się w listopadzie 2001 roku, a wyraźnego ożywienia na rynku pracy nie widać. Trudno się więc dziwić demokratom, że wykorzystują ten argument w kampanii wyborczej. Wyniki administracji na tym polu są najgorsze od czasów, kiedy prezydentem USA był Herbert Hoover, a miejsca pracy będą jednym z głównych tematów obecnej kampanii wyborczej.

Jest gorzej niż w statystyce

Oficjalna stopa bezrobocia, znajdująca się na najniższym poziomie (5,6%) od 14 miesięcy, nie mówi wszystkiego. Według Departamentu Pracy, około 4,7 mln Amerykanów zrezygnowało już z aktywnego poszukiwania nowego zatrudnienia. Powodów jest wiele, np. brak możliwości zapewnienia opieki nad dzieckiem czy samochodu, którym można dojechać do pracy. Jednak główną przyczyną rezygnacji jest po prostu brak miejsc pracy. W grudniu odsetek pracujących w wieku produkcyjnym osiągnął najniższy poziom od 12 lat - 66%. W styczniu nieznacznie wzrósł, ale wciąż utrzymuje się na niskim poziomie. Ci, którzy aktywnie wciąż poszukują pracy, też nie mają się czym pochwalić. Ponad 40% wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych pozostaje bez zatrudnienia przez okres dłuższy niż 15 tygodni i jest to najgorsza statystyka od 1983 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama