Sprzedający stawiają coraz silniejszy opór na szerokim rynku w USA. Przez cały tydzień S&P 500 próbował wybić się ponad styczniowe maksimum. Bezskutecznie. Końcówka czwartkowych notowań, kiedy indeks stracił ok. 10 pkt, pokazała, że inwestorzy tracą wiarę w szybkie pokonanie oporu. W tle zdarzeń na giełdowym parkiecie pozostawały dane z rynku nieruchomości. W środę podano, że zarówno liczba wniosków o pozwolenie na budowę, jak i rozpoczętych inwestycji, znacznie odbiegały w dół od prognoz. O schłodzeniu w tym segmencie gospodarki mówi się co jakiś czas. Na razie był to raczej "straszak" niż realne zjawisko. Teraz jednak Amerykanie są świadomi, że cykl obniżek stóp procentowych dobiegł końca i koszty zaciągniętych kredytów spadać już nie będą. To wpływa na decyzje, które będą miały konsekwencje w przyszłości.
Miesięczna konsolidacja
W odniesieniu do S&P 500 kluczowe w tym momencie jest to, jak zakończy się trwająca od połowy stycznia konsolidacja. Jej ramy wyznaczają 1155 pkt i 1127 pkt. Oba poziomy są bardzo ważne. Pierwszy znajduje się tuż poniżej serii szczytów z przełomu 2001 i 2002 r. Drugi zbiega się z linią trendu, biegnącą po dołkach z wiosny i jesieni ub.r. To oznacza, że nawet wyjście ponad 1155 pkt nie gwarantuje znaczącej zwyżki. Może się okazać, że indeks zatrzyma się przy kolejnej barierze - 1180 pkt. Natomiast przełamanie 1127 pkt może sprowadzić na rynek przekonanie, że minął czas dominacji popytu.
Odnosi się wrażenie, że inwestorzy trochę na siłę zaczynają poszukiwać motywów do kupowania akcji. Ostatnio "przebojem" są coraz liczniejsze fuzje i przejęcia (M&A). Odbierane jest to, zresztą słusznie, jako pochodna rozwoju gospodarczego. Badania wykazują jednak, że większość transakcji M&A kończy się niepowodzeniem. W krótkim okresie obciążenia przeważają nad korzyściami. Z punktu widzenia akcjonariuszy firm przejmujących oznacza to spadek kursu w niedalekiej przyszłości. Natomiast w krótkim okresie rynki zyskują wsparcie, bo w górę idą ceny firm przejmowanych. Często błyskawiczny wzrost kursu (Disney zyskał 14,6% w dniu ogłoszenia planów przejęcia go przez Comcast) wykorzystywany jest do sprzedaży akcji. Uzyskane w ten sposób środki są inwestowane w inne papiery. Choć spadają walory przedsiębiorstw przejmujących (Comcast stracił 7% na sesji, na której ogłosił swoje plany), to w czasie trendu rosnącego spadek kursu postrzegany jest jako dogodna okazja do kupna.
Niechciana technologia