W sumie takich ?resztówek" istnieje jeszcze ok. 1000 - według stanu na 30 września 2003 roku, Skarb Państwa posiadał w 453 spółkach od 49,9% do 25,0% oraz w 685 firmach poniżej 25%. Ich wartość stanowi znaczną kwotę potencjalnych dochodów do budżetu państwa.
?Ta taktyka salami prywatyzacyjnego, czyli dajemy w pierwszej fazie 10%, potem 15%, potem jeszcze jakąś część pod warunkiem realizacji pewnych zapisów w umowie prywatyzacyjnej, okazała się ślepą uliczką. Bo ktoś, kto realizował program prywatyzacyjny i podnosił np. kapitał spółki, docierał do posiadania 51% poprzez realizację swojego zobowiązania" - powiedział Kokoszka w wywiadzie dla agencji ISB.
Oznacza to sytuację, w której inwestor jest ?czysty" wobec Skarbu Państwa, a jednocześnie nie ma obowiązku kupowania reszty udziałów będących jeszcze w posiadaniu MSP. Co więcej, nie jest tym zainteresowany, skoro ma już kontrolę nad daną spółką.
?To są problemy natury fundamentalnej. Właściciel ma już 51%, dodatkowo mógł kupić w międzyczasie udziały od pracowników. Tworzy to sytuację, w której Skarb Państwa posiada np. 20% akcji spółki, a inwestor nie chce ich kupić" - powiedział Kokoszka.
Pole manewru MSP w takich sytuacjach jest niewielkie. Dla przedsiębiorstwa byłoby prawdopodobnie najlepiej, gdyby nabył tę resztówkę inwestor, który ma nad nim kontrolę.