Co by Państwo powiedzieli, drodzy Czytelnicy, gdyby któregoś dnia rząd zaproponował preferencje dla pań o rudych włosach. Ot, wiadomo, kolor rudy jest bliski czerwieni, czyli koloru lewicy, a poza tym - rudych jest najmniej. W związku z tym - każda dostanie od państwa za darmo talony na wizyty u fryzjera i kosmetyczki. Na dodatek - pomysł zyskałby poparcie Samoobrony, dzięki czemu świadczenia zostałyby poszerzone o darmowe godziny w solarium. Skąd na to pieniądze? Jak to skąd - niech płacą blondynki, brunetki i szatynki.
Jeśli ktoś powie, że to głupie, zgodzę się z nim w całej rozciągłości. Ale jeśli jest to głupie, to dlaczego od wielu lat kolejne rządy realizują politykę opartą mniej więcej na tym schemacie. Żeby jednym zabrać, a drugim dołożyć. I dlaczego taka polityka zyskuje ciągłe poparcie - nawiązując do przykładu - blondynek, brunetek lub szatynek?
Ja osobiście uważam, że państwo nie powinno się zajmować kolorem włosów pań. Bo figa państwu do tego. Tak samo chciałbym, żeby nasi drodzy politycy i urzędnicy przestali preferować jedne sposoby zarabiania na życie kosztem drugich. Nie pojmuję bowiem, dlaczego dotuje się górników, a nie dokłada się do producentów żaluzji? I proszę mi tylko nie mówić o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego państwa - w końcu w lecie cień jest ważniejszy od ciepłych kaloryferów. Nie wiem, czemu wszystkich zmusza się do wkładania pieniędzy do kieszeni rolników. Przecież - jak prawda znana wszem i wobec głosi - nie tylko chlebem człowiek żyje. Teraz z kolei nasz wspaniały rząd zaczął robić dobrze przedsiębiorcom - dostali niższe podatki. W efekcie cała reszta musiała się pożegnać z ulgami, a teraz dostanie jeszcze VAT-em po głowach.
Proszę mnie dobrze zrozumieć - ja także uważam, że podatki są zbyt wysokie i trzeba je obcinać. Tylko po pierwsze, nie interesuje mnie obniżka podatku od dochodów, za którą zapłacę wyższym VAT-em. Po drugie, nie zgadzam się na to, aby ktoś komuś robił dobrze moim kosztem.
Chyba że - wracając do przykładu - nasze drogie państwo uznało, że zrobi z Polaków naród rudych. Czyli każdy będzie przedsiębiorcą. Wiadomo, założy działalność, to będzie musiał wystawiać faktury. I jeszcze trochę VAT-u do budżetu wpadnie. W końcu skoro rząd chciał zrobić płatników VAT-u ze sprzątaczek, to dlaczego nie z hutników czy księgowych. Papierów będzie bez liku, zatrudni się dodatkowych urzędników, czyli kolejne firmy, znowu będzie deklaracji od groma, i interes będzie się kręcił.