Środowe notowania na GPW rozpoczęły się od kolejnej zniżki notowań. Tym razem jednak indeks WIG20, po osiągnięciu kluczowego wsparcia znajdującego się na poziomie 1663 pkt, powstrzymał zniżki. Pomimo chwilowego naruszenia tego poziomu, zamknął sesję dużo wyżej, przy 1675 pkt. Wspomniane wsparcie znajduje się na poziomie wierzchołków z początku miesiąca. Gdyby zostało ono pokonane, wówczas indeks miałby otwartą drogę do spadków w okolice 1650 pkt, a następnie 1600 pkt.

Uwagę zwracał umiarkowany wolumen, który towarzyszył wczorajszym notowaniom. Odnieść można bowiem wrażenie, że gdyby miała to być sesja definitywnego przełamania wsparcia, wówczas obrót z pewnością przekroczyłby 0,5 mld zł. A tak całe środowe zamieszanie i w efekcie niewielkie spadki, które na koniec dnia przerodziły się w umiarkowaną zwyżkę, potraktować można jako kreowanie lokalnego dołka przed kolejną próbą podbicia rynku. O tym, czy rynek zdoła powrócić do tendencji wzrostowej, przekonamy się zapewne już podczas dzisiejszej, najdalej jutrzejszej sesji.

Kluczowym oporem pozostaje obecnie luka bessy otwarta we wtorek pomiędzy 1708,5-1700 pkt. Jeśli zostanie zamknięta, ostatnie spadki można będzie potraktować jako korektę lutowych wzrostów. Wówczas rynek będzie miał szansę na kontynuację trendu wzrostowego i szybki test poziomu nawet 1800 pkt. Jeśli jednak test oporu wypadnie negatywnie, to o zwyżkach będzie można najprawdopodobniej zapomnieć na najbliższych kilka - kilkanaście tygodni.

Nie bez znaczenia jest w tym kontekście powstrzymanie zniżek na rynkach zagranicznych, bez których mało prawdopodobny wydaje się powrót byka na warszawski parkiet. Kluczowym poziomem wsparcia dla indeksu S&P 500 jest obecnie 1135 pkt, który dość mocno się broni. Po jego przełamaniu będzie można zapomnieć o powrocie do trendu wzrostowego.