Wyniki Prokomu za IV kwartał i 2003 rok okazały się zgodne z prognozami analityków. - Spółka niczym nie zaskoczyła - skomentował Witold Samborski, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Firma już na początku ubiegłego roku sygnalizowała, że celem na 2003 r. jest osiągnięcie zysku w wysokości 100 mln zł. Informację o wykonaniu planów potwierdził w poprzednim tygodniu jeden z członków zarządu.

Rozwój grupy kapitałowej (w 2003 r. poszerzyła się m.in. o Softbank) powoduje, że spółki zależne mają coraz większy wpływ na wyniki skonsolidowane. O ile w 2002 roku obroty spółki-matki stanowiły prawie 80% przychodów grupy, to w 2003 r. 60%. Sprzedaż Prokomu spadła w zeszłym roku do 872 mln zł (w 2002 r. wyniosła 919 mln zł).

W 2002 roku spółka-matka miała 120 mln zł zysku netto, ale cała grupa już tylko 74 mln zł. W 2003 r. sytuacja się odwróciła. Strata jednostkowa sięgnęła 76 mln zł, a skonsolidowany zysk urósł do 104 mln zł. Ma to związek z rozliczeniem transakcji sprzedaży przez Prokom Internet (spółka zależna) akcji Wirtualnej Polski. Pozyskane środki są zbyt małe, żeby PI mógł spłacić wszystkie zobowiązania wobec spółki-matki. W związku z tym giełdowy Prokom musiał utworzyć rezerwy, które spowodowały pogorszenie jego rezultatów. Na otwarciu piątkowej sesji notowania Prokomu zmieniły się minimalnie. W miarę jak rosły indeksy, zwiększał się także popyt na papiery przedsiębiorstwa. Na koniec dnia kurs sięgnął 199 zł, o 3,92% więcej niż w czwartek.