W ubiegłym roku grupa katowickiego dystrybutora farmaceutyków zanotowała 2,8 mld zł przychodów i ponad 45 mln zł zysku netto (uwzględniając dane Cefarmu Szczecin). - Są to rekordowe wyniki w historii spółki - mówi Wiesław Labrenc, prezes Farmacolu. Mimo to nie udało się zrealizować zeszłorocznej prognozy, która mówiła o 3 mld zł sprzedaży i ponad 50 mln zł zysku. - Wynika to z zachowawczej polityki wobec nowych klientów i ostrożności w ocenie zdolności finansowej podmiotów, z którymi współpracujemy. Rynek miał w minionym roku duże trudności, a zależy nam na należnościach dobrej jakości - komentuje prezes. Dodaje, że w ubiegłym roku spółka zdecydowała się na gruntowną restrukturyzację. Zatrudnienie spadło z 1820 do 1520 osób, przy wzroście wydajności, liczonej w wartości sprzedaży na jednego pracownika, z 1,5 mln zł do 1,8 mln zł. - Działania restrukturyzacyjne, które dotyczą m.in. logistyki czy magazynów, będą kontynuowane. Chcemy utrzymać tempo przyrostu wyniku netto powyżej dynamiki sprzedaży - twierdzi W. Labrenc.
Restrukturyzacja dotyczy również majątku spółki. Farmacol chce sprzedać kilka zbędnych nieruchomości. - Myślimy, że w ciągu najbliższych dwóch lat zarobimy na nich, biorąc pod uwagę wartość księgową, około 40 mln zł - uważa prezes.
Zarząd chce, aby ubiegłoroczny zysk został przeznaczony na rozwój spółki. Farmacol podkreśla, że zamierza wziąć udział w prywatyzacji Cefarmów Łódź i Białystok. Myśli również o przejęciach lokalnych konkurentów.