Od kwietnia będzie obowiązywać ustawa o giełdach towarowych. WGT musi się do niej dostosować lub istotnie zmienić zasady działania. Rada nadzorcza spółki nie rozstrzygnęła dylematu. - Uznała, że decyzję powinni podjąć uczestnicy rynku, czyli nasi akcjonariusze. Zwołaliśmy walne zgromadzenie na 18 marca - poinformował nas Artur Żur, członek zarządu WGT.
Kłopot z pochodnymi
Kierownictwo firmy zaproponuje dwa rozwiązania. Pierwsze zakłada, że WGT wystąpi o licencję na działalność w charakterze giełdy towarowej. - Żeby działać jako giełda w segmencie obrotu towarami, potrzebujemy jedynie deklaracji naszych uczestników, że mogą funkcjonować pod rządami ustawy i spełniają jej wymogi, np. zatrudniają maklera. Przy czym wystarczy, aby deklarację złożyły spółki handlowe. Nie jest konieczne uzyskanie przez nie statusu towarowego domu maklerskiego - tłumaczy A. Żur.
Gorzej sytuacja wygląda w przypadku obrotu instrumentami pochodnymi. Uczestnicy WGT, z wyjątkiem brokerów działających już na rynku kapitałowym, musieliby wystąpić o licencję. - Otrzymają ją, jeśli spełnią wymogi przewidziane w Prawie o publicznym obrocie dla domów maklerskich - mówi A. Żur. Przyznaje, że nie ma w tej chwili takich pośredników na WGT, którzy chcą zdobyć licencję. - Jedni nie spełniają wymogów kapitałowych, inni organizacyjnych. Jest np. podmiot zagraniczny, dla którego kapitały nie są żadną barierą, ale nie zamierza działać w Polsce w formie spółki akcyjnej - wyjaśnia A. Żur.
Ucieczka spod ustawy