W ciągu minionej dekady czynnikiem, który w bardzo silny sposób korelował z zachowaniem cen akcji na rynkach wschodzących (a więc i na GPW), były ceny surowców. Trudno się temu specjalnie dziwić. Kraje peryferyjne zaliczane do emerging markets to w dużej mierze producenci wcale lub nisko przetworzonych surowców. Od czasu deflacyjnego kryzysu z lat 1997-1998, w trakcie którego ceny surowców spadły do najniższego poziomu od połowy lat 70. (patrz: CRB Index) i późniejszej manii inwestowania w "nową gospodarkę", poziom inwestycji w "starą gospodarkę" uległ zdecydowanemu obniżeniu (wraz z cenami akcji przedsiębiorstw zaliczanych do "starej gospodarki").
Ta niechęć była aż do ub.r. wzmacniana narastającymi na świecie lękami deflacyjnymi. Od zeszłego roku wraz z nadejściem niespodziewanie silnego cyklicznego ożywienia wieloletni brak inwestycji w tradycyjnych sektorach objawił się nagle wysokim wykorzystaniem mocy produkcyjnych i presją na wzrost cen surowców i innych nisko przetworzonych towarów. Stworzyło to komfortowe warunki dla "starej gospodarki" na całym świecie, czyniąc z małych i średnich (od czasu załamania z 1998 r.) przedsiębiorstw produkcyjnych, liderów rocznej hossy (patrz: WIRR i MIDWIG).
W wyniku ostatnich zwyżek CRB Index znalazł się na najwyższym poziomie od 20 lat, pokonując cykliczne szczyty z 1996 i 1988 roku. Dla producentów surowców to raj, dla tych, którzy są ich konsumentami to problem. W krajach rozwiniętych utrzymująca się na poziomie cen detalicznych presja deflacyjna nie pozwala na przerzucanie wzrostu kosztów na konsumentów. Paradoksalnie wydaje się, że ofiarą obecnej sytuacji mogą paść Chiny, których przemysł eksportowy już obecnie stał się głównym światowym konsumentem wielu surowców (na których hossa była uzasadniana nieograniczonym popytem z Chin właśnie). Na razie rynki akcji wyglądają całkiem przyzwoicie, ale 5-falowe roczne wzorki widoczne na polskich indeksach, nadejście najgorszego momentu na kupowanie akcji, czyli "marca roku parzystego", oraz 10. rocznica początku największej bessy na GPW skłaniają do szukania dziury w całym.